UPA, cenzura i mechanizmy populizmu.
Jak decyzja Zełenskiego odsłoniła pęknięcia w relacjach polsko-ukraińskich
Burza wokół decyzji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego o nadaniu jednej z elitarnych jednostek sił specjalnych imienia „Bohaterów UPA” powoli opada. Pozostaje jednak pytanie, czy był to błąd, czy przemyślana prowokacja obliczona na wewnętrzny ukraiński kontekst. Na Ukrainie pojawiły się już spekulacje, że za kontrowersyjnym dekretem z końca maja 2026 roku stoi Iryna Wereszczuk – była wicepremier i minister ds. reintegracji terytoriów czasowo okupowanych, a obecnie zastępczyni szefa Biura Prezydenta Ukrainy.
Sprawa jednak wykracza daleko poza personalne spekulacje. Ujawniła mechanizmy, które w erze mediów społecznościowych i narzędzi sztucznej inteligencji potrafią w ciągu godzin przekształcić historyczny spór w poważny kryzys dyplomatyczny. Szybkość obiegu emocjonalnych przekazów, ich polaryzujący charakter oraz łatwość, z jaką algorytmy wzmacniają skrajne narracje, tworzą podatny grunt na eskalację.
Symbolicznym przykładem tych napięć stała się decyzja TVP Info o odsunięciu historyka i byłego dysydenta Kazimierza Wóycickiego. Publiczna telewizja uznała za niestosowne i obraźliwe jego porównanie Armii Krajowej do UPA. Zamiast pogłębionej debaty historycznej otrzymaliśmy klasyczny mechanizm „cancel culture” – nie w mediach społecznościowych, lecz w instytucji publicznej finansowanej z budżetu państwa.
Ostra reakcja prezydenta Polski Karola Nawrockiego, który zapowiedział procedurę odebrania Wołodymyrowi Zełenskiemu Orderu Orła Białego, uruchomiła z kolei publiczną debatę o tym, jak powinny wyglądać relacje polsko-ukraińskie i kto pierwszy powinien skorygować swoje zachowania. W tle pobrzmiewa szersze pytanie: czy spór o pamięć historyczną ma zdominować strategiczne partnerstwo w obliczu rosyjskiej agresji?
Warto przyjrzeć się wynikom badań opinii publicznej, które rzucają światło na rzeczywisty stan polskiego społeczeństwa.
Według sondażu United Surveys dla „Wirtualnej Polski” (12–14 czerwca 2026) 51,2% Polaków uważa, że Zełenski powinien zostać pozbawiony Orderu Orła Białego (31,9% „zdecydowanie”, 19,3% „raczej”). Przeciwnego zdania jest 35,5% badanych. Co istotne, wśród sympatyków obozu rządzącego (KO, Lewica, PSL, Polska 2050) przeważają przeciwnicy odebrania orderu (53% przeciw, 30% za). Natomiast wśród zwolenników opozycji (PiS, Konfederacja i inne ugrupowania prawicowe) aż 80% popiera pozbawienie Zełenskiego odznaczenia.
Podobne wyniki przyniósł sondaż SW Research dla „Wprost” – 52,3% za odebraniem orderu, 22,4% przeciw, 25,3% bez zdania.
Jeszcze ostrzejsze oceny dotyczyły samej decyzji o nadaniu jednostce imienia „Bohaterów UPA”. W badaniu SW Research dla Zero.pl aż 73,8% Polaków uznało ją za złą lub bardzo złą, a tylko 8,9% oceniło pozytywnie. Negatywnie wypowiadali się zarówno mężczyźni (76,3%), jak i kobiety (71,4%). Najbardziej krytyczni byli respondenci powyżej 50. roku życia (80,8% ocen negatywnych). W grupie do 24 lat negatywnie oceniło decyzję 66,3%, ale aż 17,4% wypowiedziało się pozytywnie – to najwyższy odsetek poparcia wśród grup wiekowych.
Z kolei sondaż SW Research dla „Rzeczpospolitej” pokazał szerszy efekt wizerunkowy: 51,9% Polaków przyznało, że po decyzji Zełenskiego ich stosunek do Ukrainy i Ukraińców się pogorszył. Neutralnie oceniło ruch Kijowa 31,9%, a pozytywnie – zaledwie 4,5%.
Opisane badania jasno wskazują, że kwestia UPA i ukraińskiej polityki historycznej pozostaje domeną przede wszystkim prawicowego i starszego elektoratu. Jednocześnie od 4 do 10% Polaków akceptacę dla gloryfikowania UPA co sugeruje, że porównanie Armii Krajowej z UPA – jak to uczynił Wóycicki – dla większości Polaków jest nie do przyjęcia, ale ma potencjał rozwojowy.
Co jednak najważniejsze, może zaryzykować stwierdzanie, że blisko połowa polskiego społeczeństwa deklaruje będzie gotowe powiązać poparcia dla przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej z polityką historyczną Kijowa i rozliczeniem się z dziedzictwem UPA. To sygnał, którego nie można lekceważyć. W dobie, gdy Rosja aktywnie wykorzystuje każdy spór między sojusznikami, a narzędzia cyfrowe przyspieszają polaryzację, umiejętność prowadzenia dojrzałego dialogu o historii staje się nie tylko kwestią moralną, lecz także strategiczną na poziomie przyszłego rozszerzenie EU.
Eugeniusz Bilonozko

