Białoruś manewruje między Rosją, Ukrainą i Zachodem. Były dyplomata o granicach samodzielności Łukaszenki
Wykonywanie żądań Kijowa, rozmowy ze Stanami Zjednoczonymi, kontakty z Europą oraz strategiczne partnerstwo z Chinami wskazują, że Mińsk usilnie stara się zachować przestrzeń do politycznego manewru. Były białoruski dyplomata Walery Kowlewski, związany z demokratycznymi siłami Białorusi, wyjaśnia, gdzie przebiegają granice samodzielności Alaksandra Łukaszenki oraz czy Białoruś może zmienić swoją rolę w wojnie Rosji przeciwko Ukrainie.
Stosunki Mińska z Kijowem: formalne istnienie i realna eskalacja
Formalnie stosunki dyplomatyczne między Białorusią a Ukrainą nie zostały zerwane. Jednocześnie Ukraina formułuje wobec sojusznika Rosji twarde wymagania, a Mińsk – przynajmniej w niektórych przypadkach – je spełnia. Zdaniem Kowlewskiego, od początku 2026 roku retoryka ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego wobec Białorusi stała się wyraźnie bardziej zdecydowana, twarda i nalegająca. Pojawiły się liczne wypowiedzi o możliwej poważnej zagrożeniu dla Ukrainy płynącym z terytorium Białorusi.
Równolegle Kijów intensyfikował kontakty z strukturami białoruskiego ruchu demokratycznego. Proces ten rozpoczął się od spotkania w Wilnie, a kulminacją był majowy wizytę Swiatłany Cichanouskiej w stolicy Ukrainy. Głównym głosicielem tej retoryki pozostaje prezydent Zełenski.
Białoruska strona przez dłuższy czas niemal nie reagowała na te wypowiedzi – albo milczała, albo ograniczała się do bardzo powściągliwych komentarzy. W języku dyplomacji oznacza to, że Ukraina systematycznie podkręcała spiralę eskalacji, podczas gdy Mińsk unikał lustrzanego odbicia, by nie doprowadzić do dalszego zaostrzenia.
Jednocześnie utrzymywano techniczną współpracę w sprawach humanitarnych. Na terytorium Białorusi doszło do kilku dużych wymian jeńców i ciał poległych między Ukrainą a Rosją. Kanał ten wykorzystywano także do łączenia rodzin i powrotów obywateli. Ukraina wspierała ten roboczy dialog – najprawdopodobniej poprzez służby specjalne lub ministerstwa obrony – ponieważ pozwalał on na realizację priorytetowych celów humanitarnych, przede wszystkim powrotu ukraińskich jeńców wojennych.
Przez ostatnie miesiące panował więc dualizm: z jednej strony rosnąca polityczna temperatura ze strony Kijowa, z drugiej – brak obiektywnych oznak przygotowań do ofensywy z terytorium Białorusi. Nie obserwowano ani koncentracji wojsk, ani gromadzenia sprzętu. Kowlewski, który miesiąc wcześniej konsultował się w Nowym Jorku z przedstawicielami misji dyplomatycznych przy Radzie Bezpieczeństwa ONZ, usłyszał, że Ukraina oficjalnie nie zwracała się o konsultacje w sprawie narastającego zagrożenia ze strony Białorusi. Sugeruje to, że sprawa miała charakter przede wszystkim polityczny, a nie wojskowy.
Kulminacją stała się wypowiedź Zełenskiego o konieczności demontażu lub wyłączenia retransmiterów na białoruskim terytorium. Brzmiała ona jak ultimatum: w razie niewykonania Ukraina miała działać samodzielnie. Według późniejszych wypowiedzi Łukaszenki, po tej deklaracji doszło do kontaktów. Ukraińska delegacja przebywała w Mińsku i spotykała się z białoruskim przywódcą. Już po kilku dniach – jeszcze przed upływem wyznaczonego terminu – Zełenski ogłosił, że sprawa jest wyczerpana, a retransmitery nie działają. Nie wiadomo dokładnie, w jaki sposób to nastąpiło.
Kolejne żądanie dotyczyło zaprzestania realizacji projektów infrastrukturalnych na południu Białorusi, które potencjalnie mogłyby być wykorzystane przez wojska białoruskie lub rosyjskie. W tym momencie Mińsk uznał, że nie może już pozostawać bez odpowiedzi. Białoruś zwołała posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ, na którym poruszono dwa tematy: uderzenie w białoruski autobus w obwodzie briańskim oraz – zdaniem Mińska – eskalacyjną retorykę ukraińską, stwarzającą ryzyko rozszerzenia konfliktu na terytorium Białorusi i całego regionu europejskiego.
Sytuacja na posiedzeniu RB ONZ była paradoksalna: Białoruś wystąpiła w roli państwa deklarującego zagrożenie dla własnego bezpieczeństwa. Przedstawiciele wielu państw wyrazili zaniepokojenie i wezwali do unikania eskalacyjnej retoryki. Białoruski stały przedstawiciel przy ONZ nie powtórzył w pełni rosyjskiej wersji wydarzeń. Rosja twierdziła, że uderzenie przeprowadziła Ukraina; białoruski dyplomata mówił jedynie o „dronie ukraińskiego pochodzenia” i określił incydent jako prowokację mającą na celu wciągnięcie Białorusi do wojny. Inne państwa (poza Rosją) podkreślały, że nie da się jeszcze wiarygodnie ustalić wszystkich okoliczności i wzywały do niezależnego śledztwa.
Wpływ na białoruską opozycję i społeczeństwo
Ultymatywna wypowiedź Zełenskiego stała się silnym katalizatorem dyskusji wewnątrz białoruskiego ruchu demokratycznego i wśród Białorusinów za granicą. Pojawiły się pytania o najlepszy scenariusz dla Białorusi: czy wojna może przyspieszyć zmiany, czy kraj powinien w niej uczestniczyć, czy uzasadnione byłyby ukraińskie uderzenia w obiekty wojskowe lub infrastrukturalne na białoruskim terytorium.
Opinie się podzieliły. Część uważa, że reżim można pokonać tylko siłą i wspiera twarde scenariusze, w tym uderzenia w obiekty pracujące na rzecz rosyjskiej maszyny wojennej. Inni przekonują, że należy zrobić wszystko, by do takiego rozwoju sytuacji nie dopuścić – konsekwencje dla suwerenności i niepodległości Białorusi byłyby bowiem niezwykle ciężkie, a Rosja najprawdopodobniej jako pierwsza wykorzystałaby sytuację do jeszcze głębszego wciągnięcia kraju w swoją politykę wojskową.
Niektórzy publiczni działacze całkowicie powstrzymali się od komentarzy. Tematy te wyznaczają jedną z najgłębszych linii podziału w białoruskim środowisku demokratycznym: jak daleko można się posunąć w walce o cele polityczne. Kowlewski nie uważa jednak, by ruch demokratyczny znajdował się w stanie politycznej hibernacji. Rola przywództwa Swiatłany Cichanouskiej ma dziś w dużej mierze charakter symboliczny – wiele organizacji i struktur prowadzi własną linię polityczną, nie orientując się bezpośrednio na biuro Cichanouskiej.
Sankcje, ścieżki negocjacyjne oraz rola USA i Unii Europejskiej
W przestrzeni publicznej coraz częściej pojawiają się informacje o kontaktach Mińska z Waszyngtonem, polityce sankcyjnej Unii Europejskiej oraz stosunkach Białorusi z Polską i Litwą. Polityka sankcyjna USA i UE to jednak odmienne mechanizmy. Europejskie sankcje przyjmowane są na poziomie unijnym i obowiązują wszystkie państwa członkowskie.
Stany Zjednoczone świadomie wybrały utrzymywanie dialogu z Mińskiem przede wszystkim w celu rozwiązywania spraw humanitarnych, zwłaszcza uwolnienia więźniów politycznych. W ciągu ostatnich dwóch lat na wolność wyszło już ponad 860 więźniów politycznych. Część zwolnień nastąpiła w ramach procedur ułaskawienia, część – w wyniku dyplomatycznych porozumień. Procesy te są ze sobą powiązane: wewnętrzne decyzje o ułaskawieniu stanowiły także sygnał dla zachodnich partnerów o gotowości Mińska do określonych konstruktywnych kroków.
Dziś USA pozostają jedynym zachodnim państwem, które systematycznie, konsekwentnie i bezpośrednio prowadzi negocjacje z Mińskiem. Większość krajów europejskich uważa, że do zakończenia wojny polityczny dialog z reżimem Łukaszenki jest niecelowy.
Należy jednak rozróżniać stanowisko Brukseli od polityki poszczególnych stolic. Na poziomie instytucji unijnych oficjalny dialog polityczny jest praktycznie zamrożony. Jednocześnie niektóre państwa utrzymują własne kanały komunikacji. W ciągu ostatniego roku do Białorusi przyjeżdżali przedstawiciele ministerstw spraw zagranicznych zachodnioeuropejskich krajów na poziomie dyrektorów departamentów lub innych średnich szczebli. Ich celem była ocena, czy istnieją możliwości ograniczonego praktycznego dialogu.
Kontakty utrzymywały m.in. Niemcy, Francja, Włochy, Szwecja, Norwegia i Wielka Brytania. Powstała sytuacja paradoksalna: w Europie trwa poważny kryzys humanitarny, polityczny i bezpieczeństwa, a największą gotowość do poszukiwania praktycznych rozwiązań wykazują Stany Zjednoczone. Unia Europejska w większości trzyma się polityki sankcji, presji, nieuznawania i izolacji.
Po sześciu latach widać, że strategia niemal całkowicie wykluczająca dialog polityczny nie przyniosła oczekiwanych rezultatów. Jeśli Europa całkowicie rezygnuje z interakcji z Białorusią, powstającą próżnię wypełniają inne państwa – przede wszystkim Rosja, Chiny lub Iran – których interesy strategiczne nie zawsze pokrywają się z interesami europejskiego bezpieczeństwa, demokracji czy suwerennej Białorusi.
Ponad miesiąc temu prezydent Francji odbył rozmowę telefoniczną z Alaksandrem Łukaszenką. Przygotowywano ją długo. Omawiano kwestie wojny, bezpieczeństwa regionalnego oraz perspektyw stopniowej normalizacji stosunków między Białorusią a Unią Europejską. Nie można wykluczyć, że na porządek dzienny rozmowy wpłynęły także wypowiedzi prezydenta Ukrainy.
W trakcie rozmowy zarysowano trzy kluczowe warunki: odczuwalna poprawa sytuacji praw człowieka w Białorusi, uregulowanie konfliktów na granicach z UE (przede wszystkim z Polską, Litwą i Łotwą) oraz demonstracja przez Białoruś większego dystansu wobec wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Wszystkie te zadania są trudne, ale możliwe do realizacji – pod warunkiem wspólnej pracy. Oczekiwanie, że Łukaszenka rozwiąże je samodzielnie, może oznaczać bardzo długie przeciąganie procesu.
Kwestia potasu, dystansowanie się od wojny i rola Chin
W Polsce i na Litwie toczy się dyskusja o możliwym przeładowaniu stosunków z Białorusią, w tym o ewentualnym przywróceniu tranzytu białoruskiego potasu. Zdaniem Kowlewskiego Stany Zjednoczone nie wywierają w tej sprawie bezpośredniej presji – raczej pozostawiają partnerom możliwość samodzielnego dojścia do decyzji. Jednocześnie Waszyngton jest zainteresowany jasnym rezultatem: jeśli sankcje mają zostać złagodzone lub zniesione, musi być jasne, w zamian za jakie konkretne zmiany.
Kluczowa decyzja należy obecnie przede wszystkim do władz Litwy i Polski (Łotwa także mogłaby rozważyć taką możliwość). Zniesienie zakazu tranzytu potasu przez Litwę mogłoby być optymalnym rozwiązaniem – nie tylko dlatego, że potencjalnie sprzyjałoby dalszym zwolnieniom więźniów, ale też dlatego, że dałoby Litwie narzędzie do podnoszenia własnych postulatów: zaprzestania politycznie motywowanych prześladowań karnych oraz prowokacyjnych działań na granicy (w tym przypadków związanych z sondami meteorologicznymi zakłócającymi pracę lotnisk).
Pełne zerwanie Białorusi z wojną – wypowiedzenie sojuszu z Rosją, wyjście z OUBZ czy ogłoszenie neutralności – jest dziś mało realistyczne. Białoruś jest silnie zależna od Rosji, a w sytuacji niemal całkowitego braku normalnych stosunków z pozostałymi sąsiadami Łukaszenka obawia się, że w razie konfliktu z Moskwą nie będzie miał na kogo się oprzeć. Możliwe jest jednak stopniowe dystansowanie się: obniżenie agresywnej retoryki, wsparcie idei pokojowego uregulowania, akcentowanie przestrzegania międzynarodowego prawa humanitarnego, stopniowe ograniczanie udziału białoruskich przedsiębiorstw w produkcji na rzecz rosyjskiego kompleksu wojskowo-przemysłowego. Samo żądanie „zróbcie to” bez zaproponowania alternatywnych scenariuszy nie jest poważnym podejściem.
Czynnik chiński pozostaje dla Łukaszenki niezwykle ważny. Pozwala tworzyć pewną przeciwwagę w relacjach z Rosją. Po ostatniej wizycie białoruskiego przywódcy w Pekinie Chiny publicznie wsparły suwerenność Białorusi. Pekin nie jest zainteresowany scenariuszem jeszcze głębszego wciągnięcia Białorusi w konflikt zbrojny. W ubiegłym roku, gdy pojawiła się poważna sytuacja związana z zamknięciem granicy polsko-białoruskiej, Chiny szybko włączyły się w proces negocjacyjny i przyczyniły się do deeskalacji. Białoruś pozostaje bowiem istotnym węzłem transportowym między Azją a Europą.
Broń jądrowa i system bezpieczeństwa
Dyskusje o ewentualnym rozmieszczeniu amerykańskiej broni jądrowej na terytorium Polski oraz wcześniejsze deklaracje o rosyjskiej broni jądrowej na Białorusi rodzą pytania o możliwe przedmioty politycznego handlu. Kowlewski wyraża wątpliwość, czy na terytorium Białorusi rzeczywiście rozmieszczono już ładunki jądrowe. Mogą tam znajdować się środki przenoszenia, personel lub infrastruktura, ale potwierdzeń faktycznego obecności głowic na razie nie ma. Otwarte pozostają pytania o kontrolę nad taką bronią i o to, kto podejmuje decyzje o jej użyciu. Rozmieszczenie broni jądrowej na terytorium innego państwa stanowi poważne wyzwanie dla globalnego systemu nierozprzestrzeniania.
Artykuł powstał na podstawie wywiadu z byłym białoruskim dyplomatą Walerym Kowlewskim, przeprowadzonego przez Eugeniusza Bilonozko, korespondenta Agencji Informacyjnej „Zachodni Front Informacyjny” w Polsce.

