Dworczyk: Błąd Zełenskiego z UPA szkodzi Ukrainie.
Wspieramy was w wojnie, ale nie kosztem pamięci ofiar Wołynia
W polsko-ukraińskich relacjach panuje obecnie jeden z najbardziej złożonych okresów od lutego 2022 roku. Z jednej strony Polska pozostaje kluczowym partnerem Ukrainy – największym hubem logistycznym, ważnym rynkiem zbytu i konsekwentnym orędownikiem jej interesów w NATO oraz Unii Europejskiej. Z drugiej – decyzja władz ukraińskich o nadaniu elitarnej jednostce Sił Specjalnych imienia „bohaterów UPA” wywołała w Polsce falę zdecydowanych, ponadpartyjnych protestów i otworzyła na nowo głębokie rany historyczne związane z rzezią wołyńską.
O tym, jak pogodzić strategiczne wsparcie dla Ukrainy walczącej z rosyjską agresją z nieustępliwą obroną pamięci o polskich ofiarach, rozmawiamy z Michałem Dworczykiem – europosłem PiS, wiceprzewodniczącym Komisji Bezpieczeństwa i Obrony Parlamentu Europejskiego, byłym szefem Kancelarii Premiera i ministrem bez teki. Polityk, który od lat zajmuje się relacjami polsko-ukraińskimi, mówi wprost: Polska nie wycofa się z pomocy, ale nigdy nie zaakceptuje gloryfikacji formacji odpowiedzialnej za śmierć dziesiątek tysięcy polskich cywilów.
W wywiadzie Dworczyk ocenia decyzję prezydenta Zełenskiego jako poważny błąd wynikający z logiki polityki wewnętrznej, ostrzega przed skutkami relatywizowania zbrodni UPA i podkreśla, że prawda historyczna nie jest przeszkodą, lecz fundamentem trwałego pojednania i europejskiej przyszłości Ukrainy. Mówi też o rosyjskiej propagandzie, która próbuje wykorzystać historyczne spory do dzielenia sojuszników, o konieczności dialogu opartego na wzajemnym szacunku oraz o praktycznych kwestiach – od ekshumacji ofiar po współpracę w europejskim przemyśle obronnym.
To rozmowa o delikatnej granicy między solidarnością a pamięcią, między wsparciem a warunkami partnerstwa. Granicy, której – jak przekonuje Dworczyk – Polska nie przekroczy.
Łukasz Adamski nazwał obecną stan relacji z Kijówem – strategiczną pauzą, gen. Rajmund Andrzejczak użył określanie strategiczną głupota, ś.p Oleksander Maslak, ukraiński filozof, używał swego czasu pojęcia – kiczem pojednania. Jak pan minister może opisać obecną sytuacją na linii Kijów – Warszawa?
Uważam, że relacje polsko-ukraińskie znalazły się dziś w trudnym i wymagającym momencie. W ostatnich miesiącach ze strony władz ukraińskich zostały podjęte działania i wypowiedzi, które nie sprzyjały budowaniu wzajemnego zaufania, lecz wprost je podważały. W mojej ocenie prezydent Wołodymyr Zełenski popełnił poważny błąd, nadając imię jednostce Sił Specjalnych Operacji imię bohaterów UPA, co musiało spotkać się ze zdecydowaną odpowiedzią Polski, która nigdy nie zaakceptuje gloryfikacji zbrodniarzy z UPA, odpowiedzialnych za śmierć dziesiątek tysięcy obywateli polskich zamordowanych na terenach wschodnich województw II RP. Niewątpliwie decyzja prezydenta Zełenskiego, była również częścią prowadzonej polityki wewnętrznej, przede wszystkim również w kontekście przyszłych wyborów prezydenckich na Ukrainie. Tym bardziej, zatem, decyzja włączająca kwestie dotyczące relacji z Polską do bieżącej polityki wewnętrznej Ukrainy i poświęcająca te relacje budzi niepokój. Ta rzekomo twarda retoryka wobec Polski, służąca konsolidacji poparcia krajowego, przyniesie niestety w perspektywie długoterminowej dużo szkody, zarówno dla samego prezydenta Zełenskiego, jak i Ukrainy. Dowodem tego jest chociażby przyjęty ostatnio przez Parlament Europejski coroczny raport dot. Ukrainy, w którym decyzja prezydenta Zełenskiego została oceniona negatywnie, jako niepotrzebna i szkodząca stosunkom dobrosąsiedzkim zwłaszcza w świetle wielkiego wsparcia Polski dla Ukrainy w walce z rosyjską agresją. Co więcej, temat zbrodni UPA popełnionych na Polakach po raz pierwszy w historii stał się przedmiotem dyskusji w mediach na całym świecie, co osobiście mnie cieszy.
Z drugiej strony Polska pozostaje wciąż jednym z najważniejszych partnerów Ukrainy oraz ważnym rynkiem zbytu dla polskich firm. W 2025 roku wartość polskiego eksportu osiągnęła poziom niemal 57 mld zł. Wspieramy również wciąż Ukrainę w jej walce, będąc m.in. największym hubem logistycznym, jak również w ramach NATO oraz UE.
- Jako członek Delegacji UE-Ukraina doskonale rozumie Pan, że integracja Ukrainy z UE będzie wymagała dostosowania wielu złożonych obszarów. Pamięć historyczna jest jednym z najbardziej wrażliwych. W jaki sposób, Pana zdaniem, Parlament Europejski i polscy posłowie mogą przyczynić się do stworzenia wspólnej instytucji międzyrządowej lub akademickiej na wzór pojednania francusko-niemieckiego lub polsko-niemieckiego? W jaki sposób kwestie humanitarne, takie jak prawo do godnego pochówku i ekshumacji, mogą być rozwiązywane na poziomie ekspertów i moralności chrześcijańskiej, a nie stać się narzędziem szantażu politycznego, osłabiającym nasz wspólny front obrony.
Niewątpliwie integracja europejska oznacza nie tylko dostosowanie prawa krajowego, lecz także wierność podstawowym wartościom, na których zbudowana jest Unia Europejska – w tym również na prawdzie historycznej, szacunkowi dla ofiar oraz odwadze w mierzeniu się z własną nawet najcięższą przeszłością. Pojednanie nie rodzi się z przemilczania historii, lecz z odwagą zmierzenia się z nią. Dochodzi do tego kwestia elementarna jak prawo do godnego pochówku ofiar dokonanych zbrodni. To nie jest kwestia polityczna ani element negocjacji. To podstawowy obowiązek wynikający z naszej cywilizacji, kultury i chrześcijańskiej etyki szacunku dla zmarłych. Prawo do ekshumacji i godnego pochówku powinno być traktowane jako kwestia humanitarna, realizowana przez ekspertów i odpowiednie instytucje, a nie jako instrument wywierania presji politycznej.
Dialog polsko-ukraiński musi mieć przede wszystkim wymiar dwustronnych rozmów natomiast sam Parlament Europejski może być miejscem wspierania takich inicjatyw, np. jako przestrzeń dla prezentacji wyników projektów badawczych, programów edukacyjnych.
- Sprecyzuje, jak się stało, że relacja Polsko-ukrainskie zdegradowali do obecnego poziomo, jeżeli w Polsce od ponad 30 lat funkcjonuję 4 rządowe ośrodki (OSW, PISM etc) co badają i doradzają w sprawie Wschodu i Ukrainy, na Ukrainie brak podlonych instytucji. Trudno mi zrozumieć, że Polskie władze nie były poinformowane i nie rozumieją pewnych złożonych procesów na Ukrainie.
To prawda, że Polska od lat dysponuje silnym zapleczem analitycznym zajmującym się polityką wschodnią. Ośrodki takie jak Ośrodek Studiów Wschodnich czy Polski Instytut Spraw Międzynarodowych dostarczają wartościowych analiz i rekomendacji. W relacjach bilateralnych trwa również dialog na poziomie polskiego i ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej.
Niestety często relacje międzynarodowe kształtowane są nie w oparciu o wiedzę ekspertów, ale w oparciu o bieżące uwarunkowania i interesy polityczne. Myślę, że ostatnia decyzja prezydenta Zełenskiego jest tego najlepszym przykładem. I czynnik nacisków ze strony środowisk nacjonalistycznych oraz chęć przypodobania się tymże środowiskom tak popularnym przede wszystkim na zachodniej Ukrainie, które od lat starają się zaprzeczać rzezi wołyńskiej lub ją relatywizować miał również istotnym wpływ. Z jednej strony mamy bowiem Polsko-Ukraiński Kongres Historyczny, który odbył się na początku maja 2026 współorganizowany przez Centrum Mieroszewskiego oraz ukraiński IPN którego celem było stworzenie przestrzeni do polsko-ukraińskiego dialogu m.in. na trudne tematy historyczne a następnie jeszcze w tym samym miesiącu zaskakująca i nieakceptowalną decyzję w sprawie nadania imienia ukraińskiej jednostce wojskowej, która również uderza w prowadzony dialog. Trzeba zatem pamiętać, że nawet najlepsza analiza nie zastąpi decyzji politycznych.
Nie zgadzam się również z tezą, że Polska nie rozumiała procesów zachodzących na Ukrainie. Od lat stanowisko Polski w kwestii dotyczącej zarówno interpretacji zbrodni ludobójstwa dokonanego przez UPA, jak również konieczności odnalezienia, ekshumacji oraz godnego pochówku wszystkich ofiar pozostaje jednoznaczne i przekazywane jest stale stronie ukraińskiej. Informowaliśmy o tym stale stronę ukraińską jeszcze przed wybuchem pełnoskalowej wojny, jak również temat ten znalazł się na agendzie rozmów rządowych czasie jej trwania. W 2022 i 2023 roku, podczas spotkań w Kijowie, temat ten pozostawał na agendzie i nigdy nie był przemilczany. Jak widać stanowisko to kontynuuje również obecny rząd.
- Widzimy, jak rosyjska propaganda i agenci w UE systematycznie wykorzystują tragiczne karty polsko-ukraińskiej przeszłości, aby rozbić naszą jedność i zablokować pomoc wojskową dla Ukrainy. Jako wiceprzewodniczący Komisji Bezpieczeństwa i Obrony (SEDE), jakie narzędzia widzi Pan w przeciwdziałaniu tym atakom hybrydowym? Jak my, Ukraińcy i Polacy, możemy budować taki dialog wokół trudnych kwestii historycznych, aby pozbawić Kreml możliwości wykorzystania naszej historii jako broni przeciwko bezpieczeństwu europejskiemu?
Rosja od lat wykorzystuje politykę historyczną jako narzędzie wojny informacyjnej. Jej celem jest skłócenie sojuszników, osłabienie zaufania i podważenie jedności państw demokratycznych. W relacjach polsko-ukraińskich jest to szczególnie widoczne, ponieważ Kreml doskonale wie, że silne partnerstwo Warszawy i Kijowa ma ogromne znaczenie dla bezpieczeństwa całej Europy.
Jednak najlepszą odpowiedzią na rosyjskie działania nie jest przemilczanie trudnych tematów. Rosyjska propaganda nie może być pretekstem do rezygnacji z rozmowy o prawdzie historycznej. Wręcz przeciwnie, pozostawianie trudnych tematów nierozwiązanymi stwarza przestrzeń, którą rosyjska propaganda może w każdej chwili dowolnie wykorzystywać.
Nie możemy też zaakceptować narracji, że podnoszenie kwestii „wołyńskiej” oraz odpowiedzialności za zbrodnie, jest działaniem prorosyjskim gdyż pokrywa się z rosyjską oceną tej organizacji. Nie da się zbudować pojednania między naszymi narodami, relatywizując odpowiedzialność za zbrodnie na Polakach, tym że jednostki te walczyły również z sowietami. Popełniona zbrodnia wymaga rozliczenia i wzięcia za nią odpowiedzialności. Jako Polska domagamy się jedynie, aby odpowiedzialni za dokonanie mordu dziesiątek tysięcy Polaków przestali być gloryfikowani przez państwo Ukraińskie. Nie uważam, że jest to wygórowane oczekiwania.
Jako wiceprzewodniczący Komisji Bezpieczeństwa i Obrony uważam, że Unia Europejska musi wzmacniać zdolności państw członkowskich do przeciwdziałania dezinformacji, wspierać niezależne badania nad operacjami wpływu oraz rozwijać współpracę w zakresie odporności informacyjnej pozostając w tym procesie w głębokiej współpracy z NATO. Niewątpliwie, równie ważna jest przy tym również współpraca z Ukrainą w identyfikowaniu i neutralizowaniu rosyjskich kampanii dezinformacyjnych.
- W 2022 roku, gdy kierował Pan Kancelarią Premiera, Polska pokazała całemu światu przykład bezprecedensowego braterstwa, odkładając na bok wszelkie dawne spory w imię ratowania życia i ochrony Europy. Dziś widzimy, że historyczne różnice wracają do agendy politycznej. Co, Pana zdaniem, obie strony muszą zrobić, aby przywrócić „ducha 2022 roku” w naszych relacjach? Czy zgadza się Pan, że nasze wspólne zwycięstwo w tej wojnie jest głównym warunkiem, abyśmy mogli w przyszłości swobodnie i spokojnie rozmawiać o historii?
Rok 2022 był czasem wyjątkowym. Polacy otworzyli swoje domy i serca dla milionów uchodźców, a państwo polskie podjęło odważne decyzje dotyczące pomocy wojskowej, humanitarnej i politycznej. To był wyraz solidarności z narodem ukraińskim, który padł ofiarą rosyjskiej agresji, ale także świadome działanie na rzecz bezpieczeństwa Polski i całej Europy.
Ducha tamtych dni nie da się jednak odbudować wyłącznie poprzez odwoływanie się do emocji. Trwałe partnerstwo wymaga wzajemności, zaufania i gotowości do szczerego dialogu. Obie strony powinny unikać wykorzystywania relacji polsko-ukraińskich w bieżącej polityce wewnętrznej oraz konsekwentnie rozwiązywać problemy, zamiast je odkładać.
Zgadzam się, że zwycięstwo Ukrainy i trwały, sprawiedliwy pokój mają fundamentalne znaczenie dla bezpieczeństwa Europy. Dlatego Polska powinna nadal wspierać Ukrainę w obronie jej niepodległości. Nie uważam jednak, że musimy czekać z rozmową o historii do zakończenia wojny. Są sprawy, które mają charakter uniwersalny i humanitarny – jak prawo do godnego pochówku ofiar czy prowadzenia ekshumacji – i one nie powinny być uzależniane od kalendarza politycznego ani sytuacji na froncie.
Jestem przekonany, że możemy jednocześnie wspierać Ukrainę w jej walce z rosyjską agresją i konsekwentnie budować relacje oparte na prawdzie, wzajemnym szacunku oraz partnerstwie. To właśnie taka postawa daje największą szansę na trwałe pojednanie i odbudowę zaufania między naszymi narodami.
- Podam przykład, doświadczenie Damian Dudy na Ukraina przyczyniło się do odrodzenia w Polsce medycyny wojskowej, obecnie w Polsce debatują na temat broni atomowej, a dlaczego nikt nie wpadł na pomysł powołania Private military company (jako struktury państwowej albo półpaństwowej) taka forma działalności była tańsza od wysyłania regularnych wojsk, a jednoczesność Polska mogłaby zdobyć doświadczanie i wyszkolić żołnierzy w realiach wojny
Wojna na Ukrainie rzeczywiście stała się źródłem wielu cennych doświadczeń dla państw NATO, również dla Polski. Dotyczy to medycyny pola walki, wykorzystania dronów, systemów rozpoznania, logistyki czy odporności społeczeństwa. Te doświadczenia powinny być systematycznie analizowane i wdrażane do procesu szkolenia naszych sił zbrojnych.
Natomiast nie jestem zwolennikiem tworzenia państwowych czy półpaństwowych firm wojskowych. Doświadczenia z różnych części świata pokazują, że użycie takich formacji rodzi poważne problemy prawne, polityczne i związane z odpowiedzialnością za użycie siły. Państwo powinno zachować pełną kontrolę nad wszystkimi strukturami uzbrojonymi i ich działaniami.
Polska powinna inwestować przede wszystkim w profesjonalne Siły Zbrojne RP, Wojska Obrony Terytorialnej, nowoczesny system rezerw oraz wysokiej jakości szkolenie. Mamy również możliwość zdobywania doświadczeń poprzez ścisłą współpracę z sojusznikami z NATO, wymianę wiedzy z Ukrainą oraz udział w misjach szkoleniowych i ćwiczeniach międzynarodowych.
Najważniejszym wnioskiem z wojny w Ukrainie jest to, że nowoczesna armia musi być dobrze wyszkolona, odpowiednio wyposażona i zdolna do bardzo szybkiego wdrażania nowych rozwiązań. To właśnie w tym kierunku powinny zmierzać nasze działania, a nie w stronę prywatyzacji funkcji, które z natury rzeczy należą do państwa.
- Pracuje Pan w Parlamencie Europejskim nad nowymi zasadami dla europejskiego kompleksu obronno-przemysłowego. Wschodnia flanka NATO i UE pilnie potrzebuje dziś nowych zakładów produkcyjnych. Jaką rolę widzi Pan dla Ukrainy – z jej unikalnym doświadczeniem bojowym i zaawansowaną produkcją dronów i systemów walki elektronicznej – w przyszłej architekturze europejskiego przemysłu obronnego? Jak Polska i Ukraina mogą wspólnie lobbować w Brukseli interesy naszego regionu, aby fundusze unijne inwestowano w fabryki tutaj, na Wschodzie, a nie tylko w Europie Zachodniej?
To jeden z najważniejszych tematów dla bezpieczeństwa Europy w najbliższych latach. Rosyjska agresja pokazała, że Europa musi odbudować swoje zdolności produkcyjne w sektorze obronnym i uniezależnić się od długich, podatnych na zakłócenia łańcuchów dostaw. Jednocześnie środki przeznaczane na ten cel powinny wzmacniać bezpieczeństwo całej Unii, w tym przede wszystkim krajów Wschodniej Flanki NATO, a więc regionów będących pierwszą linią potencjalnej obrony UE, a nie koncentrować się wyłącznie w kilku państwach Europy Zachodniej.
Ukraina, w kontekście rozwoju przemysłu obronnego posiada coś czego nie da się kupić – doświadczenie zdobyte podczas wojny o wysokiej intensywności oraz możliwości testowania broni bezpośrednio w warunkach bojowych, co w procesie produkcyjnym jest bezcenne. Dotyczy to zwłaszcza technologii bezzałogowych, walki elektronicznej, szybkiego wdrażania innowacji oraz współpracy przemysłu z siłami zbrojnymi. Europa powinna z tego doświadczenia korzystać, oczywiście przy zachowaniu odpowiednich standardów bezpieczeństwa i ochrony technologii. Ukraina też bardzo intensywnie wykorzystuje posiadany potencjał jako instrument polityki międzynarodowej, m.in. do tworzenia sojuszy handlowych z poszczególnymi krajami UE, podpisując co chwile nowe umowy handlowe. Jedynie podczas ostatniego szczytu NATO, Ukraina podpisała takie umowy z Holandią, Danią i Estonią oraz umową wykonawczą z Niemcami. Widzę oczywiście duży potencjał w polsko-ukraińskich projektach przemysłowych – wspólnych centrach badawczo-rozwojowych, produkcji amunicji, systemów bezzałogowych czy rozwiązań z zakresu walki elektronicznej.
Moim obowiązkiem jako polskiego europosła jest dbanie przede wszystkim o interes Polski. Dlatego uważam, że znacząca część nowych inwestycji w europejski przemysł obronny powinna trafić na wschodnią flankę NATO i UE – do Polski oraz innych państw naszego regionu. To właśnie tutaj znajdują się kluczowe szlaki logistyczne, infrastruktura wspierająca Ukrainę i państwa, które ponoszą największe koszty wzmacniania bezpieczeństwa Europy.
- Założony przez pana Instytut Wschodniej Flanki regularnie publikuje raporty, w radzie Instytutu jest dwóch byłych ukraińskich premierów, a tematyka Ukrainy poruszana bardzo często, jednak na Ukrainie tego nikt nie dostrzega, jednocześnie minister Kubrakow i Reznikow odeszli z swoich stanowisk w cieniu afer korupcyjnych, jak to wszystko można pogodzić?
Przede wszystkim trzeba oddzielić dwie kwestie. Pierwsza to niezwykle cenna działalność środowisk eksperckich i organizacji pozarządowych, takich jak Instytut Wschodniej Flanki, które budują dialog polsko-ukraiński i przygotowują analizy dotyczące bezpieczeństwa. Druga to bieżąca polityka wewnętrzna Ukrainy, która – jak w każdym państwie – wiąże się ze zmianami personalnymi, sporami politycznymi.
Jeżeli chodzi o Ołeksija Reznikowa i Ołeksandra Kubrakowa, warto opierać się na faktach. Obaj zakończyli pełnienie funkcji ministerialnych w trudnych okolicznościach, stali się obiektem ataków medialnych i politycznych. Niestety w wielu krajach, w tym w Polsce i na Ukrainie prokuratura i wymiar sprawiedliwości wykorzystywane są w walce politycznej. Obu polityków poznałem na początku pełnoskalowej wojny w 20022 roku. Jako szef Kancelari Premiera miałem zaszczyt współpracować z nimi organizując pomoc militarną i logistykę dla walczącej Ukrainy. Jestem przekonany o ich osobistej uczciwości i wierzę, że sąd oczyści ich z zarzutów i pomówień.
- Sprecyzuję, Pan zaznaczył że obecnie debata między Ukraina a Polską prowadza Wiatorowicz i Woycicki, jak to możliwe, że po tylu latach ci sami ludzi mówią te same same rzeczy i wyłącznie o historii – jeżeli na Ukrainie jest wojna, a przeciwko Polscy jest toczona wojna hybrydowa. Inny przykład inicjatywa z przyznawaniem medalu Virtus et Fraternitas. przez Prezydent RP jest mało znana w Polsce (osobiście tłumaczyłem paru osobom, że podobna inicjatywa istniej od pewnego czasu), o braku dużego infrastrukturalnego projektu między obu krajami nie wspominam nic nie zmieniło się od czasów Kuczmy.
Myślę, że dotyka Pan bardzo ważnego problemu. Nie chciałbym sprowadzać całej debaty do nazwisk konkretnych osób, ponieważ relacje między państwami nie powinny zależeć od jednego czy drugiego środowiska. Natomiast zgadzam się z tezą, że środowiska nacjonalistyczne na Ukrainie, którym tak naprawdę nie zależy na rozwiązaniu kwestii trudnych i pojednaniu między naszymi narodami, starają się zdominować narrację państwa Ukraińskiego w kwestiach historycznych. Działalność pana Wiatrowycza oraz całego środowiska skupionego wokół niego jest tego najlepszym przykładem. Pozostaje pytanie czy nie służy to właśnie interesom rosyjskim?
Nie ma pojednania bez prawdy, tak jak nie ma przyszłości bez rozliczenia przeszłości.
Jeśli chodzi o odznaczenie Virtus et Fraternitas, to jest ono bardzo cennym instrumentem dla kształtowania naszej polityki pamięci oraz wdzięczności wobec tych, którzy w chwilach najtrudniejszych nieśli pomoc Polakom, często swoim sąsiadom, jak to miało miejsce na Wołyniu, często za cenę swojego życia. Upamiętnianie takich osób, pokazuje, że obok tragicznych kart historii istniały również przykłady odwagi, solidarności i człowieczeństwa. Takie działania budują mosty i zasługują na znacznie większą obecność w debacie publicznej. Chciałbym jednocześnie podkreślić, iż w czasie rządów Prawa i Sprawiedliwości, polityka pamięci była realizowana. W latach 2019 – 2023 przyznano medal Virtus et Fraternitas ponad 60 osobom zaangażowanym w ratowanie Polaków.
Jednocześnie uważam, że potrzebujemy równocześnie wspólnych projektów gospodarczych polsko-ukraińskich. Brakuje dużych projektów infrastrukturalnych, przemysłowych czy badawczo-rozwojowych, które w trwały sposób związałyby nasze gospodarki. Tym bardziej, że Polska i Ukraina mają ogromny potencjał współpracy w obszarze bezpieczeństwa, przemysłu obronnego, infrastruktury, energetyki, logistyki czy nowych technologii. To właśnie te projekty powinny dziś również wypełniać agendę naszych relacji.
- Konfrontacja między Ukrainą a Polską trwa na najwyższym szczeblu politycznym, ta sytuacja już doprowadziła do pojedynczych przypadków zaostrzenia nastrojów antyukraińskich i antypolskich w obu krajach, Rosja z pewnością to wykorzystuje? Jak minimalizować histerie, jak nie dopuścić, żeby Rosja korzystała na tym?
Nie mam wątpliwości, że Rosja będzie próbowała wykorzystać każde napięcie między Polską a Ukrainą. Dlatego odpowiedzialność spoczywa przede wszystkim na klasie politycznej i decyzjach polityków. Potrzebne są realne działania, które doprowadzą do deeskalacji obecnej sytuacji między naszymi krajami. Równie ważną rolę w tym aspekcie pełnią media, które posiadają wielką siłę oddziaływania oraz budowania opinii społecznej.
Należy również unikać eskalacji retorycznej, wykorzystywania relacji polsko-ukraińskich do bieżącej polityki wewnętrznej oraz formułowania ocen, które mogą prowadzić do niepotrzebnych emocji społecznych. Jednocześnie nie można udawać, że problemów nie ma. Próba przemilczania trudnych kwestii również działa na korzyść Rosji, ponieważ pozostawia przestrzeń dla dezinformacji i manipulacji. Najlepszą odpowiedzią jest spokojny, konsekwentny dialog oparty na faktach, wzajemnym szacunku i gotowości do rozwiązywania sporów. Bardzo ważną rolę mają tu także media, eksperci, organizacje społeczne i środowiska akademickie.
- Ostatnie pytanie, co pan minister chciałby powiedzieć albo przekazać ukraińskim czytelnikom, władzom w Kijowie, rozmawiamy w przededniu 11 lipca i po spotkaniu pana na temat polityki wschodniej organizowanej przez kancelarią prezydenta RP?!
Chciałbym przede wszystkim przekazać ukraińskim czytelnikom i naszym ukraińskim partnerom, że Polska pozostaje państwem, które rozumie znaczenie niepodległej Ukrainy. Polska była pierwszym krajem, który uznał niepodległe państwo ukraińskie, Polacy zawsze wspierali Ukrainę w drodze do niepodległości oraz w jej aspiracjach europejskich. Również w lutym 2022 roku, to Polska jako pierwsza podała Ukrainie pomocną dłoń.
Jednocześnie przyjaźń i partnerstwo między narodami wymagają prawdy i wzajemnego szacunku. Data 11 lipca – to dzień szczególnie bolesny dla wielu polskich rodzin, związany z pamięcią o ofiarach zbrodni wołyńskiej. Pamięć o tych ofiarach nie może być traktowana jako przeszkoda w budowaniu dobrych relacji z Ukrainą. Przeciwnie – uczciwe zmierzenie się z trudną historią jest warunkiem tego, aby relacje między naszymi narodami były naprawdę trwałe.
Chciałbym zaapelować do naszych ukraińskich przyjaciół, aby spojrzeli na te kwestie nie jako na element polsko-ukraińskiego sporu politycznego, ale jako na sprawę ludzką, dotyczącą rodzin, które przez dziesięciolecia czekały na możliwość odnalezienia i godnego pochówku swoich bliskich. To jest przede wszystkim wymiar humanitarny i moralny.
Chciałbym wszystkim sąsiadom z Ukrainy powiedzieć prosto: Polska chce być waszym partnerem i sojusznikiem, ale najlepsze partnerstwo buduje się na prawdzie, szacunku i wzajemności. Tylko na takich fundamentach możemy razem budować bezpieczną przyszłość naszych narodów.
w języku ukraińskim wywiad został opublikowany na portalu agencji Zachodni Front Informacyjny

