KGB twierdzi, że wie więcej niż ABW?

W czwartek 23 lipca Białoruskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych poinformowało, że podczas spotkania z polskim chargé d’affaires Krzysztofem Ożanną przekazało informacje dotyczące planowanego – według białoruskich organów ścigania – zamachu na terytorium Polski.

Według komunikatu Mińska sprawa ma dotyczyć osoby przebywającej w Polsce, która miała zostać wcześniej skazana na Białorusi i niedawno stracić w Polsce dodatkową ochronę oraz prawo pobytu.

Następnego dnia polskie służby odniosły się do informacji Białorusi o rzekomych przygotowaniach do zamachu w Polsce. Zapewniono, że każde zagrożenie jest analizowane, jednak nie ujawniono szczegółów działań.

Rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Jacek Dobrzyński podkreślił, że każde potencjalne zagrożenie jest traktowane poważnie, ale nie odniósł się do szczegółów sprawy.

Zwykle służby nie komentują medialnych doniesień, szczególnie jeżeli informacje przekazywane są publicznie i przez stronę, która jest traktowana jako źródło zagrożenia.

Komunikat Białoruskiego MSZ jest dość nietypowym sygnałem, a jednocześnie bardzo ważnym opisem stanu polsko-białoruskich relacji. Informacje o tym, że ktoś przygotowuje zamach terrorystyczny na terenie pewnego państwa, przekazywane są po linii służb specjalnych prawie zawsze. Warto przypomnieć, że w marcu 2024 Stany Zjednoczone ostrzegły Rosję na dwa tygodnie przed krwawym zamachem terrorystycznym na salę koncertową pod Moskwą. „Washington Post” twierdzi, że USA podały konkretnie, iż to miejsce może być celem ataku. Rosyjskie służby zignorowały lub uznały dane za zbyt ogólne. Władimir Putin publicznie odrzucił amerykańskie ostrzeżenia trzy dni przed zamachem, określając je jako „jawny szantaż” oraz próbę „zastraszenia i zdestabilizowania rosyjskiego społeczeństwa”. Warto podkreślić, że USA również publicznie ostrzegły Rosję i własnych obywateli na terenie Rosji, że może dojść do zamachu.

W skrócie: USA były lepiej poinformowane od potężnego FSB i SWZ o tym, kto i gdzie przygotowuje w Moskwie zamach. W przypadku MSZ Białorusi nie wiemy, czy informacja została przekazana początkowo poufnie po linii służb, czy od razu publicznie. Kolejnym ważnym wątkiem jest opis profilu zamachowca – obywatela Białorusi, któremu polskie władze niedawno odebrały dodatkową ochronę oraz prawo pobytu w kraju. Krótko mówiąc, białoruskie KGB twierdzi, że ma lepsze rozeznanie w tym, co się dzieje w środowisku białoruskich uchodźców politycznych, niż polskie ABW.

Z innej strony może być tak, że KGB postanowiło zrobić dobry uczynek i uprzedzić Warszawę, że ten Białorusin to może początkowo był zwerbowany przez nich, ale obecnie pracuje dla Moskwy i wszystko, co planuje zrobić, robi na zlecenie braci Moskali, a nie Łukaszenki, który pragnie spotkać się z Trumpem i handlować potasem.

Warto pamiętać, że od ponad miesiąca światowe i polskie media informują, że Rosja szykuje atak na państwa NATO (Polskę albo kraje bałtyckie). Przykładowo może to być atak dronami, ale Rosjanie użyją ukraińskich dronów i będą przekonywać, że to Ukraina, a obecny stan ukraińsko-polskich relacji oraz retoryka skrajnych i głupich polityków może doprowadzić do poważnych problemów.

O tym, że Białorusini działają dwutorowo i próbują odseparować się od Moskwy, a Warszawa ma Mińskowi w tym pomagać, twierdził były szef Agencji Wywiadu – Piotr Krawczyk.

Natomiast jesienią 2025 szef Sztabu Generalnego Wojska Polskiego generał Wiesław Kukuła oficjalnie potwierdził, że ostrzeżenia o tym, że do Polski mogą wlatywać drony, zostały otrzymane z Białorusi. Generał potwierdził, że informacje z Mińska były pomocne i zdecydowanie świadczyły o chęci współpracy.

Niezależnie od rzeczywistych intencji Mińska publiczne ujawnienie informacji o zagrożeniu terrorystycznym zmusza polskie służby do starannej weryfikacji, jednocześnie ujawniając złożony, dwutorowy charakter relacji polsko-białoruskich.

Egeniusz Bilonozko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *