Rosyjska dezinformacja w Polsce w oczach Ukrainy (Analiza)
Rosyjska propaganda i dezinformacja to fakty, których nikt w Polsce, Ukrainie ani w całej UE nie podważa. W europejskiej nomenklaturze zjawisko to zostało opisane w 2022 roku jako FIMI (Foreign Information Manipulation and Interference), czyli zagraniczne manipulacje informacjami i ingerencje w sferę informacyjną. Są to skoordynowane i najczęściej nielegalne działania wrogich aktorów państwowych lub ich pośredników, które mają na celu zniekształcenie przestrzeni informacyjnej, destabilizację debaty publicznej oraz podważenie zaufania do procesów demokratycznych. Termin ten został ukuty przez Europejską Służbę Działań Zewnętrznych (EEAS). Dla Ukrainy rosyjska dezinformacja stała się codziennością już w 2014 roku (w 2015 roku UE powołała grupę zadaniową East StratCom, stojącą za projektem EUvsDisinfo, który opublikował swój pierwszy przegląd dezinformacji w listopadzie tego samego roku).
Mało kto pamięta, że zablokowanie przez Ukrainę rosyjskiej platformy społecznościowej VKontakte (VK) i Odnokassniki w 2017 roku – w ramach sankcji za rosyjskie działania wojenne i dezinformacyjne – było początkowo uznawane przez niektóre europejskie organizacje oraz państwa za zagrożenie dla wolności słowa. Jednak z perspektywy czasu i kolejnych etapów eskalacji instytucje europejskie w pełni uznały suwerenne prawo Ukrainy do walki z rosyjską propagandą. W kwietniu 2026 roku Europejski Trybunał Praw Człowieka (ETPCz) orzekł, że blokada VKontakte oraz Odnoklassniki była legalna i konieczna z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa (sprawa Boyarov and Others v. Ukraine).
Kwestia oceny rosyjskiej propagandy i dezinformacji w poszczególnych krajach opiera się na ich własnych metodach. To ważny niuans, ponieważ wrażliwość na rosyjską propagandę oraz stopień jej rozpoznawalności mogą się różnić w poszczególnych państwach UE i w Ukrainie. Wynika to po części z metod dostosowywania samej propagandy do lokalnego odbiorcy. Od dłuższego czasu możemy obserwować wzrost niechęci do Ukrainy i Ukraińców w Polsce. Nie będziemy tu jednak analizować wiralowych treści wywołanych ostatnią decyzjami prezydenta Zełenskiego w sprawie UPA; proponujemy raczej analizę dezinformacji na temat Ukrainy i Ukraińców szerzonej w polskim internecie. Poniższy tekst powstał na podstawie szerszych opracowania redakcji Zachidnyj Informacijnyj Front za okres luty–kwiecień 2026 roku.
Podziały na polskiej scenie politycznej i działania służb
Ukraina jest świadoma, że polska scena polityczna jest silnie podzielona, a media społecznościowe są wykorzystywane do pogłębiania tych podziałów. W raporcie ABW za lata 2024–2025 możemy przeczytać, że „rozpowszechnianie skrajnych treści zwiększa podziały w społeczeństwie, co sprawia, że staje się ono mniej odporne na działania destabilizujące”. Warto przypomnieć, że w 2023 roku ABW, w ramach szerszych działań, zablokowało dostawcom internetu dostęp do portalu „Najwyższy Czas!” (wersja drukowana była cały czas dostępna). W lutym 2025 roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Warszawie orzekł jednak, że blokada portalu nałożona przez ABW była bezprawna i naruszała Konstytucję RP (m.in. wolność słowa i wolność pozyskiwania informacji). Podobna sytuacja miała miejsce w przypadku wRealu24.pl. tv – internetowej telewizji i portalu prowadzonych przez Marcina Rolę, gdzie działania służb sąd również uznał za bezprawne. Na liście domen zablokowanych czasowo lub na stałe znalazły się także witryny takie jak xportal.pl, wicipolskie.pl oraz dziennik-polityczny.com. Wszystkie te portale w mniejszym lub większym stopniu prowadziły działania dezinformacyjne wymierzone w Ukrainę.
Sieć portali Voice of Europe została rozbita wiosną 2024 roku przez czeski kontrwywiad (BIS) we współpracy ze służbami innych państw europejskich. Mimo sankcji i blokad sieć ta jednak nadal funkcjonuje, a jednym z bohaterów publikacji na tym portalu jest Gieorgij Michno – nowy ambasador Rosji w Polsce, który może być powiązany z rosyjskim wywiadem cywilnym.
Tradycyjne media prawicowe i konserwatywne
Kolejną monitorowaną grupą mediów, w której można spotkać treści o zabarwieniu ukrainosceptycznym, są portale powiązane z Tomaszem Sakiewiczem oraz braćmi Karnowskimi. W swojej oficjalnej linii redakcyjnej zachowują one proukraińskie i silnie antyrosyjskie stanowisko – popierają wsparcie militarne dla Ukrainy i potępiają agresję Kremla. Jednak dziwnym trafem zdarza się im publikować materiały o wiceministrze Szeptyckim z nagłówkami, w których ostentacyjnie podkreśla się jego ukraińskie pochodzenie:
- Nagłówek 1: Wiceminister nauki Andrzej Szeptycki: „Jestem obywatelem Polski i przedstawicielem mniejszości ukraińskiej”
- Nagłówek 2: Ukraińska mniejszość narodowa w polskim rządzie. Wiceminister Andrzej Szeptycki o swojej tożsamości
W okresach napięć politycznych (np. wokół kryzysu zbożowego czy sporów o ekshumacje ofiar na Wołyniu) na łamach tych redakcji oraz w sekcjach komentarzy użytkowników pojawiały się ostre sformułowania krytykujące Ukrainę oraz uchodźców. Wpisuje się to w ogólny trend polityczny polegający na wzroście sceptycyzmu wobec bezwarunkowej pomocy dla Ukrainy.
Tematyka portali takich jak Polonia Christiana czy Radio Maryja jest głównie religijna, jednak bardzo często można na nich znaleźć manipulacyjne informacje lub przedruki na tematy związane z Ukrainą. Choć formalnie spełniają one kryteria materiału dziennikarskiego, mogą jednocześnie zawierać skrajnie subiektywne i bardzo stronnicze oceny, przedstawiające Ukrainę jako państwo zarządzane przez „faszystów” i spadkobierców ludobójców.
Scena polityczna i jej aktorzy
Monitorowanie wypowiedzi czynnych polskich polityków również jest prowadzone i poddawane ocenie, niemniej nie planujemy publicznie podawać konkretnych przykładów ich zachowań czy wypowiedzi (pozostawiamy to ocenie polskiego wyborcy). Chcemy natomiast podkreślić, że portal Zachidnyj Informacijnyj Front jako pierwszy i jedyny przeprowadził wywiady z politykami związanymi z partią Konfederacja, które często w opinii ukraińskich ekspertów i influnserzów postrzegane jako prorosyjskie.
Jednocześnie chcemy zwrócić uwagę na wypowiedzi i aktywność medialną dwóch byłych polityków. Z jednej strony jest to były premier Leszek Miller, a z drugiej – były poseł Samoobrony Mateusz Piskorski. Choć znaczenie i polityczna waga obu panów są różne, ich tezy i poglądy bywają momentami uderzająco zbieżne.
W przypadku Mateusza Piskorskiego cały czas toczy się proces w sprawie szpiegostwa na rzecz Rosji i Chin. Sprawa ta budzi kontrowersje prawne – sam Piskorski zwraca uwagę, że w momencie jego aresztowania polski kodeks karny nie penalizował wprost prowadzenia dezinformacji, a zarzucany mu czyn dopisano do artykułu o szpiegostwie dopiero w 2023 roku. Ewentualne skazanie byłego posła miałoby duże znaczenie polityczne, zwłaszcza że Mateusz Piskorski ma być kandydatem na posła z list Grzegorza Brauna.
Warto dodać, że rozszerzenie w 2023 roku art. 130 Kodeksu karnego (dotyczącego przestępstwa szpiegostwa) o § 9, który penalizuje prowadzenie dezinformacji na zlecenie obcego wywiadu w celu wyrządzenia szkody Polsce, państwu sojuszniczemu lub organizacji międzynarodowej, której członkiem jest RP, stanowi kluczowy element walki z obcą agenturą.
Z kolei aktywność medialna byłego premiera Leszka Millera na politycznej emeryturze jest łatwa do zrozumienia – nie musi on już zabiegać o kolejną kadencję, co pozwala mu na wypowiedzi swobodne, często formułowane pod publiczkę. Jego skrajnie subiektywne oceny bieżącej polityki wschodniej oraz antyukraińskie wypowiedzi można jednak tłumaczyć również w oparciu o opinie i domniemania polskich komentatorów, którzy przypominają o potrzebie splacania rzekomej „moskiewskiej pożyczce” pana Millera z 1990 roku.
Dziennikarze, eksperci i influencerzy
Osobną grupę poddawaną monitoringowi stanowią dziennikarze, eksperci i influencerzy wypowiadający się na temat Ukrainy i Ukraińców w Polsce. Jesteśmy świadomi, jak działają algorytmy i na czym polegają mechanizmy wiralowe, a chęć zaistnienia lub przypomnienia o sobie jest kluczowa dla każdego blogera żyjącego z reklam. Doskonałym tego przykładem są wypowiedzi Michała Bodziocha, znanego jako Dziki Trener, który wywołał w sieci ogromną dyskusję, gdy w swoim nagraniu poddał w wątpliwość oficjalną wersję polskich władz dotyczącą incydentu z dronami.
Wśród polskich komentatorów politycznych, blogerzy i dziennikarzy oraz aktywiści, na których wypowiedzi oraz artykuły zwracamy szczególną uwagę, znajdują się: Witold Gadowski, Łukasz Warzecha, Marcin Skalski, Marcin Wyrwał, Rafał Otoka-Frąckiewicz, Karolina Romanowska oraz Zbigniew Parafianowicz. Zdajemy sobie sprawę, że działalność każdego z nich odbywa się na innej płaszczyźnie i nie może być wprost uznana za rosyjską propagandę. Możemy jednak stwierdzić, że niektóre ich publiczne wypowiedzi w mediach społecznościowych lub publikowane artykuły budzą poważne wątpliwości co do celów i motywów tych działań. W trakcie monitoringu zwracamy również uwagę na aktywność Igora Isajewa, którego tezy i sposób funkcjonowania zostały swego czasu zakwalifikowane jako czynniki mogące prowadzić do podsycania nastrojów antyukraińskich w Polsce.
Wnioski i perspektywy współpracy
W polskich warunkach wolność słowa oraz wrażliwość na dezinformację wyglądają zupełnie inaczej niż na Ukrainie, która od 2022 roku toczy egzystencjalną wojnę z Rosją. Wypowiedzi i publikacje poszczególnych polskich dziennikarzy oraz portali mogą być w opinii zwykłych Ukraińców, a nawet ukraińskich ekspertów czy analityków, traktowane jako ukryta rosyjska dezinformacja. Ukraińscy eksperci są świadomi, że pluralizm i wolność słowa stanowią fundamenty europejskiej tożsamości, a w Polsce funkcjonuje wolny rynek medialny i wydawniczy. Dziennikarze oraz eksperci chcą na nim zaistnieć, wyróżnić się i zdobyć rozpoznawalność, co często wiąże się z publikacją kontrowersyjnych materiałów, mogących zawierać elementy manipulacji i dezinformacji (często pod przykryciem subiektywnej oceny lub powoływania się na anonimowe źródła).
Cieszy jednak fakt, że Polska w raporcie ABW jasno zadeklarowała, iż od 2022 roku Rosja znajduje się w stanie niewypowiedzianej wojny z Zachodem, a rosyjski wywiad coraz częściej stosuje metody charakterystyczne dla wojsk specjalnych (rozpoznanie i dywersja). Jednocześnie służby specjalne Federacji Rosyjskiej starają się przenosić na terytorium RP doświadczenia z działań hybrydowych realizowanych przed 2022 rokiem na Ukrainie, wykorzystując bardzo podobny modus operandi.
Strona ukraińska jest otwarta na współpracę i wspólne działania na rzecz zwalczania rosyjskiej dezinformacji. Niniejszy tekst ma na celu przybliżenie polskim odbiorcom tego, w jaki sposób wypowiedzi poszczególnych środowisk i polskich mediów są odbierane na Ukrainie. Ukraina jest świadoma, że polscy dziennikarze i blogerzy pracują głównie z myślą o polskim audytorium, niemniej jednak dialog i wzajemne zrozumienie są kluczowe dla budowania wspólnej odporności informacyjnej w obliczy wrogich działań Kremla.
Jurij Kmit
Członek Narodowego Związku Dziennikarzy Ukrainy,
współzałożyciel agencji Zachodni Front Informacyjny i
Białoruskiego Centrum Informacyjnego we Lwowie.

