Wołyń, archeologia i żydzi

Fenomen fałszywych wspomnień: lekcja Wilkomirskiego dla polskiej narracji o Wołyniu

W 1995 roku świat obiegła wstrząsająca książka Binjamina Wilkomirskiego „Fragmenty: Z dzieciństwa w czasie wojny 1939–1948„. Szwajcarski autor przedstawiał się jako żydowski chłopiec, który przeżył Majdanek i Auschwitz, ukrywając się później w Polsce. Książka została okrzyknięta arcydziełem literatury faktu, przetłumaczona na kilkanaście języków i uhonorowana prestiżowymi nagrodami. Dopiero w 1998 roku śledztwo dziennikarskie ujawniło prawdę: Wilkomirski to tak naprawdę Bruno Dössekker, szwajcarski muzyk, który nigdy nie był w obozie ani nawet w Polsce podczas wojny. Najbardziej przerażające? Sam autor głęboko wierzył w swoje „wspomnienia”. Nie kłamał świadomie – padł ofiarą syndromu fałszywych wspomnień.

Podobnych przypadków jest więcej. Misha Defonseca w bestsellerze „Misha: A Mémoire of the Holocaust Years” opisywała, jak jako żydowskie dziecko wędrowała po Europie z wilkami. Okazało się, że była belgijską katoliczką, która nigdy nie opuściła kraju. Herman Rosenblat w „Angel at the Fence” wymyślił romantyczną historię o dziewczynce podrzucającej jedzenie przez płot obozu – historia okazała się fikcją. Te mistyfikacje nie były cynicznymi oszustwami dla zysku, lecz efektem głębokiej wiary w zrekonstruowane przez mózg obrazy traumy.

To nie wyjątki. Psychologia od lat pokazuje, jak kruche jest ludzkie wspomnienie.

Pamięć nie jest archiwum wideo, lecz plastyczną rekonstrukcją. Pod wpływem sugestii terapeuty, mediów, rozmów z innymi świadkami czy nawet lektur mózg „wypełnia luki” i nadaje im emocjonalną prawdziwość.

Silna trauma – paradoksalnie – pogłębia zniekształcenia: ciało migdałowate skupia się na zagrożeniu, a nie na faktach. Z czasem szczegóły zacierają się, a narracja grupy (pamięć zbiorowa) wymusza spójność kosztem precyzji. Efekt Mandeli – zbiorowa fałszywa pamięć o szczegółach, których nigdy nie było – pokazuje, że problem dotyczy nie tylko jednostek, lecz całych społeczności.

Dlatego tak ważna jest świadomość ograniczeń „pamięci ustnej” (oral history). Jest ona bezcennym źródłem emocjonalnego i subiektywnego wymiaru historii – przekazuje to, „jak człowiek pamiętał”, a nie tylko „jak było”. Jednak w kontekście traumy wojennej staje się szczególnie podatna na błędy: fałszywe wspomnienia, sugestię, koloryzowanie i dostosowywanie do dominującej narracji.

Tu dochodzimy do sedna polskiej debaty o Wołyniu.

Są to dramatyczne, często rozdzierające serce opowieści o mordach na cywilach, gwałtach, torturach. Mają ogromną siłę moralną i emocjonalną. Stanowią fundament pamięci narodowej.

Jednak – jak uczy fenomen Wilkomirskiego – sama pamięć ustna, nawet szczera i głęboko przeżywana, nie jest wystarczającym dowodem w sprawach o tak ogromnym ciężarze historycznym i politycznym. Brakuje jej systematycznego potwierdzenia przez badania archeologiczne: ekshumacje masowych grobów, analizy antropologiczne, datowanie, rekonstrukcję chronologii i skali zbrodni. Tereny Wołynia leżą dziś na Ukrainie. Mimo wielokrotnych apeli polskich historyków, instytucji państwowych i rodzin ofiar, Kijów od lat blokuje lub drastycznie ogranicza możliwość prowadzenia niezależnych, międzynarodowych prac wykopaliskowych.

Przypomnienie o granicach pamięci ustnej nie jest atakiem na polskie świadectwa, lecz wezwaniem do odpowiedzialności historycznej.

Gdy Ukraina pozwoli na pełne, transparentne badania – z udziałem ekspertów z Polski, Ukrainy, a najlepiej także z krajów trzecich – oba narody zyskają szansę na dojrzalszą, opartą na faktach debatę.

Tylko wówczas pamięć ustna przestanie być polem politycznej manipulacji, a stanie się częścią rzetelnej historii. Tylko wówczas ofiary Wołynia otrzymają to, na co zasługują: nie tylko empatię, lecz także prawdę potwierdzoną przez naukę. Wiara w własne wspomnienia nie równa się ich prawdziwości. Czas, by Polska i Ukraina wyciągnęły z tego wnioski – zanim fałszywe lub niepełne narracje na stałe zatrują przyszłość.


Eugeniusz Bilonozko

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *