Hermeneutyka i gnoza, czyli rozmowa dziennikarki i szpiega
Na Kanale Otwartym Igora Janki odbyła się dziwna dyskusja na temat Białorusi. Z jednej strony była Agnieszka Romaszewska (była dyrektor Belsatu), z drugiej – były szef Agencji Wywiadu płk Piotr Krawczyk.
Dlaczego ta dyskusja jest dziwna? Czy osoby uczestniczące w niej mogły dojść do porozumienia? Otóż, pomijając treść samej dyskusji (co warto ocenić osobno i bardzo szczegółowo), wspomniana dyskusja jest doskonałym przykładem asymetrycznej debaty.
Zgodnie z tradycyjną teorią komunikacji, dialogiczność w debacie publicznej zakłada równość stron oraz szczere dążenie obu uczestników do osiągnięcia porozumienia poprzez kompromis i racjonalną argumentację, a nie jedynie demonstrację własnych poglądów w celu przekonania audytorium (trzeciej strony). Jest to idealna sytuacja komunikacyjna.
To, że większość debat polityczno-społecznych nie spełnia tych warunków i dominują w nich populizm oraz propaganda, wiemy z potocznej obserwacji wydarzeń.
Jednak opisana dyskusja jest jeszcze dziwniejsza. Do rozmowy o Białorusi stanęły bowiem dwie osoby, które w domniemaniu zewnętrznego obserwatora posiadają kompetencje do wypowiadania się na ten temat. W przypadku pani Romaszewskiej – jako byłej dyrektor telewizji Belsat – zakładamy, że dysponuje ona wiedzą wyłącznie z otwartych źródeł i własnego doświadczenia. Jej wnioski, mimo politycznych sympatii, stanowią jej prywatną opinię.
W przypadku płk. Piotra Krawczyka, byłego szefa Agencji Wywiadu, wiemy, że posiada on informacje niejawne, których nie może ujawnić, lecz jednocześnie może na ich podstawie wyciągać wnioski lub stawiać tezy. W trakcie dyskusji pan pułkownik odwołał się do argumentu, że nie może ujawnić źródła dla poparcia tezy, którą postawił, więc trzeba mu zaufać. Również, zakładamy że płk Krawczyka działa wyłącznie we własnym imieniu
Faktycznie mogliśmy obserwować doskonały przykład debaty, która z epistemologicznego punktu widzenia nie jest równa. Były szef wywiadu zajmuje wyższą pozycję epistemiczną (przynajmniej potencjalnie), co narusza warunek epistemic peerhood. Jednocześnie ta przewaga nie jest absolutna ani gwarantowana, ponieważ z historii znamy przypadki, kiedy dziennikarze mieli lepszy dostęp do prawdy niż oficjalne służby (Watergate lub śledztwo Seymoura Hersha ws. Abu Ghraib). Natomiast Raport Butlera (Wielka Brytania 2004) i Komisja Silbermana-Robba (USA 2005) pokazały, że odwołanie się do „oceny społeczności wywiadowczej” było klasycznym nadużyciem autorytetu instytucjonalnego.
Debata pozostaje wartościowa jako mechanizm kontroli i weryfikacji informacji, ale konieczne są warunki symetryzmu między dwoma epistemicznymi równorzędnymi. Inaczej popadamy w pułapkę, że wrogowie szpiegują i sieją fake news, a nasi zawsze mówią prawdę, co najwyżej mogą dezinformować wroga.
W czasach AI i szerzenia informacji trudno jest ukryć coś poza horyzontem poznawczym. Jednocześnie, żeby zrozumieć Innego, potrzebujemy otworzyć się na niego i wyjść poza ramy własnego Ja.
Eugeniusz Bilonozko

