Pamięć, prawda i pojednanie – rocznicy „krwawej niedzieli” na Wołyniu

Trzy wystąpienia wygłoszone 11 lipca 2026 roku – w 83. rocznicę masowych mordów dokonanych przez OUN-UPA na Polakach – reprezentują różne, lecz komplementarne głosy w polskiej debacie o historii i współczesnych relacjach polsko-ukraińskich. Dwa z nich (Władysława Kosiniaka-Kamysza i Piotra Łukasiewicza) odbyły się w Ołyce na Wołyniu, w miejscu kaźni, przed mieszaną publicznością polsko-ukraińską z udziałem władz ukraińskich. Trzecie (Karola Nawrockiego) miało miejsce na polskiej ziemi lubaczowskiej, w Radrużu i okolicach, wśród rodzin ofiar i lokalnych patriotów. Wszystkie oddają hołd ok. 120 tysiącom zamordowanych cywilów polskich – kobiet, dzieci i starców – i podkreślają brutalność zbrodni. Różnią się jednak tonem, priorytetami i sposobem łączenia pamięci z pojednaniem w cieniu rosyjskiej agresji na Ukrainę.

Każdy mówca podkreśla, że pamięć i prawda są warunkiem lepszej przyszłości oraz że nie można budować relacji na amnezji. Wszyscy odrzucają zemstę i nienawiść na rzecz pamięci, modlitwy i szacunku dla ofiar. Każdy zaznacza, że nie oskarża całego narodu ukraińskiego, lecz konkretnych sprawców i ideologię. W kontekście wojny 2022+ wszyscy dostrzegają wartość strategicznego sojuszu: Polska udzieliła Ukrainie pomocy od pierwszego dnia, a Ukraina broni Europy przed rosyjskim imperializmem. Pamięć ma służyć uzdrowieniu ran, a nie ich rozdrapywaniu.

Władysław Kosiniak-Kamysz (wicepremier, minister obrony) w Ołyce przedstawił perspektywę rządową – wyważoną, pragmatyczną i pojednawczą. Podkreślił, że „dobra przyszłość potrzebuje prawdy, upamiętnienia i przebaczenia” – te trzy wartości są ze sobą nierozerwalnie związane. Apelował o ekshumacje szczątków i godny pochówek jako drogę do zabliźnienia ran. „Nie o zemstę, lecz o pamięć. Nie o nienawiść, lecz o miłość” – mówił, wskazując na polską pomoc dla Ukrainy i wspólną walkę z „imperium zła”. Jego wystąpienie zawierało „jedenaście przykazań pamięci” i było skierowane do obu narodów, z wyciągniętą ręką na rzecz pokoju i normalności we wspólnej Europie.

Piotr Łukasiewicz (chargé d’affaires RP na Ukrainie) poszedł najdalej w duchu wzajemnego pojednania i etycznej refleksji. „Musimy umieć wybaczać i musimy umieć prosić o wybaczenie” – stwierdził, podkreślając, że zrozumienie i wstyd za okrucieństwa przeszłości czynią nas lepszymi obywatelami. Przypomniał ofiary po obu stronach (polskie na Wołyniu i ukraińskie z rąk polskich), choć wyraźnie odrzucił fałszywą symetrię liczb i jakości cierpień. Wyraził wdzięczność za wzajemną solidarność – Polska dla Ukrainy od 1991 i 2022 r., Ukraina dla Polski poprzez zatrzymanie Rosji. Jego przemówienie jest filozoficzne: wstyd za przemoc przodków uczy budować lepszy świat dla dzieci; historia dobrze opowiedziana to historia z nazwiskami ofiar i lekcją, jak jej nie powtarzać.

Karol Nawrocki przyjął ton najbardziej zdecydowany i szczegółowy, skierowany do polskich rodzin ofiar. Szczegółowo opisał barbarzyństwo na ziemi lubaczowskiej (np. mord 62 osób w Rutkach, w tym 9 dzieci i 9 kobiet; rodziny Jacków, Rybów, Zelików, Romaników; śmierć 14-letniej Jadwigi Romanik). Prześledził korzenie ideologiczne OUN-UPA od 1929 r., wpływ nazizmu (współpraca z Abwehrą, czerwono-czarna flaga jako „Blut und Boden”). Ostro potępił współczesne gloryfikowanie tej ideologii, stwierdzając, że „pochwała ludobójstwa albo odwracanie głowy przy ludobójstwie jest zachętą do kolejnego ludobójstwa”. „Fałszywa historia tworzy fałszywą politykę” – ostrzegał, dodając, że pojednanie nie może oznaczać amnezji ani akceptacji symboli ludobójczych. Choć nie oskarżał całego narodu ukraińskiego, jasno wskazał ideologię banderowską jako zło, które nie ma miejsca w Europie.

Lokalizacja silnie wpływa na retorykę: wystąpienia w Ołyce są bardziej dyplomatyczne i otwarte na ukraińskiego partnera (władze, cerkiew prawosławną), podczas gdy Nawrocki, przemawiając w Polsce, mógł użyć silniejszych, lokalnych przykładów i ostrzeżeń. Kosiniak-Kamysz reprezentuje perspektywę władzy wykonawczej i pragmatyzmu państwowego, Łukasiewicz – dyplomacji i wrażliwości na ukraińskie odczucia, Nawrocki – środowisk pamięci narodowej i bezpośredniego przekazu do rodzin ofiar. Wszystkie trzy łączą historię z geopolityką, ale Nawrocki najmocniej podkreśla ciągłość ideologii i niebezpieczeństwo jej współczesnych symboli.

Różnice odzwierciedlają pluralizm polskiego dyskursu: od akcentu na przebaczenie i wzajemność (Łukasiewicz), przez równowagę prawdy i uzdrowienia (Kosiniak-Kamysz), po priorytet prawdy i ostrzeżenie przed rewizjonizmem (Nawrocki). W dobie wojny na Ukrainie wszystkie trzy głosy wzmacniają sojusz, pokazując jednocześnie napięcia – jak pogodzić rzetelną pamięć z partnerstwem strategicznym bez popadania w amnezję lub eskalację emocji.

Trzy przemówienia dowodzą dojrzałości polskiego podejścia do tragedii wołyńskiej w 2026 roku. Łączą one niezachwianą pamięć o ofiarach i jednoznaczne potępienie ideologii odpowiedzialnej za ludobójstwo z wolą budowania strategicznego partnerstwa z Ukrainą wobec wspólnego zagrożenia. Różnice w tonie wynikają z ról instytucjonalnych mówców, lecz nie podważają podstawowego konsensusu: prawda historyczna, ekshumacje, godny pochówek oraz edukacja są niezbędne, by pamięć uzdrawiała, a nie dzieliła. Tylko na fundamencie uczciwej pamięci i wzajemnego szacunku można budować wspólną przyszłość, w której przeszłość nie staje się narzędziem podziałów, lecz lekcją odpowiedzialności za los obu narodów.

AY

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *