Gender, szpiedzy i LGBT

Płeć biologiczna VS tożsamość gender w kontekście ukraińskiej debaty tożsamościowej

Płeć biologiczna to zespół cech fizycznych i fizjologicznych (chromosomy, hormony, anatomia rozrodcza), z którymi człowiek przychodzi na świat. Z kolei tożsamość gender (płeć kulturowa lub społeczna) to wewnętrzne, głęboko odczuwane doświadczenie bycia kobietą, mężczyzną lub osobą niebinarną, które nie zawsze pokrywa się z płcią przypisaną przy urodzeniu.

Nikt nie rodzi się żołnierzem ani oficerem, lecz państwo może podjąć wszelkie wysiłki, by nauczyć lub wręcz wymusić na jednostce przyjęcie tej roli – nawet jeśli nie odczuwa ona takiej tożsamościowej potrzeby lub jej wewnętrzna tożsamość temu zaprzecza. Analogia ta nabiera szczególnego znaczenia na Ukrainie, gdzie wojna z Rosją przekształciła kwestie LGBTQ+ i gender z marginalnego tematu w istotny element szerszej walki o europejską tożsamość państwa. Rosyjski „tradycjonalizm” – promowany przez Kreml jako obrona przed „zachodnim dekadentyzmem” – staje się tu kontrapunktem. Ukraina, dążąc do integracji z Unią Europejską, coraz częściej postrzega akceptację różnorodności jako dowód nowoczesności i odróżnienia od autorytarnego sąsiada.

Wojna pełnoskalowa od 2022 roku przyspieszyła ten proces. Z jednej strony, mobilizacja objęła szerokie grupy społeczne, co statystycznie zwiększyło widoczność osób nieheteronormatywnych w armii (szacunki wskazują, że mogą stanowić 2–7% służących). Z drugiej – środowiska LGBTQ+ aktywnie budują narrację o „walce o wolność” na dwóch frontach: militarnym przeciwko Rosji i społecznym o równe prawa. Przejawia się to m.in. w dyskusjach nad uregulowaniem związków partnerskich dla żołnierzy. Śmierć gejowskiego lub lesbijskiego partnera na froncie nie daje obecnie bliskiej osobie praw do decyzji medycznych ani świadczeń, co budzi emocje i naciski aktywistów. Proponowane ustawy o partnerstwach cywilnych napotykają jednak opór konserwatywnych posłów, którzy argumentują ochroną „tradycyjnych wartości rodziny”. Debata ta ilustruje napięcie między pilną potrzebą wojskową a głęboko zakorzenionymi postawami społecznymi – sondaże pokazują wzrost akceptacji dla osób LGBT+ od początku wojny, lecz jednocześnie opór przed radykalnymi zmianami prawnymi.

Konserwatywne kręgi ukraińskiego społeczeństwa (w tym część Kościoła prawosławnego i polityków o orientacji narodowo-konserwatywnej) podnoszą argumenty o zagrożeniu dla spójności narodowej w czasie egzystencjalnego zagrożenia. Ich zdaniem, promowanie „płynnych” tożsamości gender może osłabiać tradycyjne role płciowe kluczowe dla morale armii i demografii (niski przyrost naturalny, ogromne straty wojenne). Z drugiej strony, aktywiści podkreślają, że wykluczenie osób LGBTQ+ z pełnych praw osłabia spójność społeczną i wizerunek Ukrainy na arenie międzynarodowej, szczególnie w oczach zachodnich sojuszników.

Historia Sarah Ashton-Cirillo – thriller szpiegowski w realiach wojny hybrydowej

Przypadek Sarah Ashton-Cirillo (urodzonej w 1977 roku jako Michael Ashton-Cirillo, która przeszła tranzycję w 2019 roku) stanowi gotowy scenariusz na serial szpiegowski w stylu Netflix. Amerykańska dziennikarka i aktywistka, która na początku pełnoskalowej inwazji przybyła na Ukrainę jako korespondentka wojenna, szybko zaangażowała się w struktury ukraińskie – najpierw jako sanitariuszka w Siłach Obrony Terytorialnej, później jako rzeczniczka prasowa, a ostatecznie jako sierżant służący na froncie wschodnim. Stała się jedną z twarzy ukraińskiej wojny informacyjnej, a jej otwarta transpłciowość uczyniła ją symbolem zarówno dla środowisk LGBTQ+, jak i celem rosyjskiej propagandy.

Kulminacją jej działalności wywiadowczej była relacja z Nomą (Nomma) Zarubiną – Rosjanką mieszkającą w USA, zwerbowaną przez FSB (pseudonim operacyjny m.in. „Alice”/„Alyssa”). Zarubina, wcześniej mieszkająca w Tomsku, miała za zadanie infiltrować środowiska rosyjskiej opozycji i zachodnich ekspertów w Stanach Zjednoczonych, m.in. poprzez budowanie kontaktów osobistych i intymnych (taktyka klasycznego „honeypot”). Spotkanie obu kobiet miało miejsce w 2024 roku podczas szczytu NATO w Waszyngtonie, na kolacji z opozycjonistami takimi jak Ilja Ponomariow i Andriej Illarionow. Zarubina wyraziła zainteresowanie Ashton-Cirillo, co wzbudziło podejrzenia. Sarah zgłosiła sprawę ukraińskim służbom, a następnie – za ich zgodą – nawiązała bliższą relację, która trwała około ośmiu miesięcy (głównie w 2025 roku). W jej trakcie przekazała istotne informacje, które przyczyniły się do zdemaskowania Zarubiny. Ta została ponownie aresztowana przez FBI w grudniu 2025 roku, przyznała się do kontaktów z FSB i czeka na wyrok (planowany na lato 2026). W odpowiedzi Rosja skazała Ashton-Cirillo zaocznie na 20 lat więzienia.

Historia ta pokazuje, że współczesne pole walki wykracza daleko poza okopy – toczy się w „wojnie cieni”, gdzie tożsamość staje się bronią. Ashton-Cirillo operowała w sferze hybrydowej, łącząc dziennikarstwo, służbę wojskową i działania kontrwywiadowcze.

Płynność tożsamości gender jako atut operacyjny?

Przykład Ashton-Cirillo prowadzi do fundamentalnego wniosku: w nowoczesnym wywiadzie i szpiegostwie sztywność płci biologicznej ustępuje miejsca strategicznemu wykorzystaniu tożsamości gender. Konstruktywiści społeczni, tacy jak Alexander Wendt, oraz teoretyczki gender jak Judith Butler podkreślają, że tożsamość nie jest esencjalna i stała, lecz kształtowana przez interakcje społeczne, dyskurs i performatywność („gender jako performans”). W kontekście szpiegowskim ta „płynność” może stać się atutem taktycznym.

Sarah, według jej własnych relacji, potrafiła wykorzystywać swoją tożsamość transpłciową do budowania specyficznej więzi emocjonalnej i intymnej z Zarubiną – relacji, której tradycyjny agent płci męskiej mógłby nie nawiązać z taką łatwością. W świecie, w którym FSB wciąż opiera się na stereotypowych taktykach „miodowego garnka” (honeypot) skierowanych głównie na heteroseksualnych mężczyzn, osoba wymykająca się binarnym podziałom płciowym wprowadza chaos w system wroga. Przeciwnik, zakładający przewidywalne role płciowe, napotyka „błąd w matrycy”.

Warto dodać niuans: Ashton-Cirillo wspominała o okresowej rezygnacji lub modyfikacji terapii hormonalnej dla celów operacyjnych, co pokazuje, jak nawet cielesny aspekt tranzycji może być narzędziem kamuflażu lub adaptacji. Nie jest to jednak uniwersalny „atut” – wymaga ogromnej osobistej elastyczności i niesie ryzyko psychologiczne oraz zdrowotne. Z perspektywy realizmu międzynarodowego (np. w duchu Hansa Morgenthaua) takie działania są po prostu kolejnym instrumentem w arsenale państwa walczącego o przetrwanie. Z perspektywy konstruktywizmu – dowodem na to, że tożsamości są konstruowane również w warunkach wojny.

Jednak nie wszyscy widzą w tym postęp. Krytycy (zarówno konserwatywni, jak i niektórzy feministki radykalne) argumentują, że instrumentalizacja tożsamości gender w służbach specjalnych może utrwalać stereotypy lub prowadzić do etycznej erozji. Czy „płynność” nie staje się tu po prostu nową formą manipulacji ciałem i emocjami?

Aspekt etyczny: granice „zasadnego szpiegostwa”

Działania Ashton-Cirillo wpisują się w skomplikowaną siatkę etyczną opisaną przez Davida Omanda (byłego szefa brytyjskiego GCHQ) i Marka Phythiana w książce *Principled Spying: The Ethics of Secret Intelligence* (2018). Autorzy proponują framework etyczny oparty na proporcjonalności, konieczności, legalności i minimalizacji szkód. Stawiają kluczowe pytania: czy cele wywiadowcze usprawiedliwiają manipulację intymnością i autonomią drugiej osoby? Czy szpiegowanie zawsze narusza godność ludzką, a jeśli tak – w jakich granicach jest to dopuszczalne w ramach „kontraktu społecznego” liberalnej demokracji?

Z perspektywy ukraińskiej operacji – w obliczu egzystencjalnego zagrożenia ze strony Rosji – działanie to można uznać za „proporcjonalne” i „konieczne”. Zarubina sama inicjowała kontakt w celach wywiadowczych, a uzyskane informacje miały służyć bezpieczeństwu państwa. Jednak cena osobista i moralna jest ogromna: wielomiesięczna intymna relacja, ryzyko dekonspiracji, wpływ na zdrowie psychiczne operatorki oraz pytanie o granicę między służbą a poświęceniem własnej tożsamości.

Omand i Phythian podkreślają potrzebę nadzoru, przejrzystości (w granicach możliwości tajnych służb) oraz „restraint” (powściągliwości). W przypadku Ukrainy, działającej w warunkach wojny totalnej, te standardy są trudne do utrzymania. Wykorzystanie tożsamości gender jako elementu gry wywiadowczej przesuwa granice etyki zawodowej szpiegostwa. Stawia pytanie szersze: jak wiele z własnej tożsamości (czy to genderowej, narodowej, czy moralnej) można poświęcić, by skutecznie walczyć z reżimem, który tę tożsamość aktywnie neguje i kryminalizuje?

Historia ta odsłania kilka warstw współczesnego konfliktu:

1. Geopolityczna — wojna na Ukrainie to nie tylko starcie militarnie, lecz także batalia o normy społeczne. Rosja używa „tradycjonalizmu” jako miękkiej siły (soft power) do podziałów na Zachodzie, podczas gdy Ukraina próbuje pokazać, że nowoczesna europejskość obejmuje różnorodność.

2. Społeczna — Akceptacja osób LGBTQ+ w armii rośnie pod wpływem wspólnego zagrożenia („walczymy ramię w ramię”), lecz prawne uregulowania (związki partnerskie, prawa transpłciowych żołnierzy) pozostają w tyle. Edge case: co z transpłciowymi kobietami w jednostkach bojowych lub dostępem do hormonów na froncie?

3. Etyczno-filozoficzna — Jeśli tożsamość jest performatywna (Butler), to czy państwo ma prawo wymagać od obywatela jej „wykonania” dla celów bezpieczeństwa? Gdzie leży granica między adaptacją a samozaprzeczeniem?

4. Praktyczna — W erze hybrydowych zagrożeń (dezinformacja, agentura wpływu) zdolność do nieszablonowego myślenia o tożsamości może dawać przewagę. Jednocześnie niesie ryzyko nadużyć lub instrumentalizacji mniejszości.

Debata o LGBTQ+ i gender na Ukrainie nie jest już „marginesem” – stała się elementem szerszej tożsamości narodowej i europejskiej. Przypadek Sarah Ashton-Cirillo pokazuje, że w wojnie XXI wieku nawet najbardziej intymne aspekty człowieczeństwa mogą stać się polem bitwy. Pytanie brzmi nie tylko „czy to etyczne?”, lecz przede wszystkim „jak zachować człowieczeństwo, walcząc o przetrwanie?”. Odpowiedź wymaga ciągłej, uczciwej refleksji – zarówno ze strony decydentów, jak i społeczeństwa.

Eugeniusz Bilonozko

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *