Ukraińska propaganda, relatywizm i polska pamięć o Wołyniu
Od dwóch tygodni obserwujemy polsko-ukraińską debatę na temat nazewnictwa ukraińskiej jednostki wojskowej imieniem bohaterów UPA. Na skutek tej dyskusji doszło do wizyty Kyryła Budanowa w Warszawie, co można uznać za pewien przełom i świadectwo tego, że Ukraina jest świadoma polskiej wrażliwości na kwestie związane z UPA i Wołyniem. Dla polskiego czytelnika brzmi to kuriozalnie, jednak wcześniej Ukraina niemal zawsze ignorowała polskie uwagi dotyczące gloryfikacji UPA/OUN i jej dowódców.
Warto jednak pochylić się nad pytaniem, czy istnieje ukraińska propaganda na temat UPA. Samo słowo „propaganda” ma obecnie bardzo negatywny wydźwięk, jednak w istocie nie jest czymś złym – jest naturalną konsekwencją wydarzeń historycznych XX wieku. Propaganda to celowe i systematyczne działanie mające na celu kształtowanie poglądów, zachowań oraz percepcji odbiorców zgodnie z intencją jej twórców. Choć etymologicznie wywodzi się od łacińskiego «propagare» (szerzyć, rozciągać), to przecież dziś propaguje się także zdrowy tryb życia czy informację, że palenie szkodzi zdrowiu.
Jak więc wygląda ukraińska propaganda (ci, którzy wolą łagodniejsze określenia, mówią o narracjach) na temat UPA? Każdy, kto korzysta z mediów społecznościowych, zauważył szczególnie duży napływ informacji, według których Armia Krajowa (AK) jest równoważna z UPA, a Polska „okupowała Zachodnią Ukrainę w dwudziestoleciu międzywojennym”. Narzędzia AI umożliwiają dziś szybkie i łatwe tworzenie takich treści w każdym języku, co oznacza, że nie są już potrzebne farmy trolli do ich powielania czy tłumaczenia – wystarczy wrzucić temat.
Teza o „okupacji Zachodniej Ukrainy po 1920 roku” jest mitem, który wytworzył i rozpowszechnił ZSRR po 1939 roku, kiedy potrzebował usprawiedliwienia dla wspólnego z Hitlerem ataku na Polskę. Dla radykalnych ukraińskich nacjonalistów z początku XX wieku oczywiste było również, że Polska okupowała i kolonizowała Ukrainę – nie tylko w okresie międzywojennym, ale także w czasach wcześniejszych.
W trakcie obecnej wojny egzystencjalnej ukraińskie społeczeństwo potrzebuje spoiwa i zero-jedynkowych odpowiedzi. Czas na niuansowanie i krytyczną ocenę historii jest w obliczu walki o niepodległość najmniej stosowny.
Z drugiej strony mamy przykład symetryzmu w kwestii UPA i AK. Takie daleko idące uproszczenie jest poważnym błędem – nie tylko metodologicznym i symbolicznym, ale przede wszystkim merytorycznym. O tym, że AK była formacją podległą legalnemu rządowi polskiemu na uchodźstwie, a nie zwykłą partyzantką, nie trzeba przypominać. Jeśli ktoś chce szukać analogii do UPA wśród polskich formacji zbrojnych, to raczej należy wskazać Narodowe Siły Zbrojne (NSZ), a nie Armię Krajową. Propaganda jednak zawsze upraszcza.
NSZ, podobnie jak UPA, były formacją ideologiczną o charakterze nacjonalistycznym, działającą częściowo wbrew oficjalnej linii rządu na uchodźstwie.
Trzecim i najważniejszym elementem ukraińskich narracji historycznych jest relatywizacja zbrodni wołyńskiej. Taki relatywizm jest niestety naturalnym odruchem obronnym w sytuacji, gdy społeczeństwo znajduje się w stanie wojny – nikt nie chce przyznać, że jego bohaterowie dopuścili się zbrodni, i to w tak okrutny sposób.
Ukraiński historyk Ołeksandr Zajcew uważa, że współczesna pamięć o UPA na Ukrainie przybrała formę quasi-religijnego kultu. W tym ujęciu formacja ta jest powszechnie utożsamiana z walką o niepodległość, a wszelkie próby jej krytyki spotykają się z emocjonalnym sprzeciwem i są traktowane jako atak na narodową świętość.
Funkcjonowanie takiej narracji ma charakter wieloaspektowy:
Wymienione narracje propagandowe funkcjonują nie tylko w mediach społecznościowych, ale także w ukraińskich mediach tradycyjnych. W ukraińskiej prasie trudno znaleźć informacje o tym, że nie wszystkie czyny dowódców UPA były bohaterskie. Jedynym źródłem informacji w języku ukraińskim, w którym UPA, OUN oraz jej dowództwo poddawane są krytycznej ocenie, jest ukraińskojęzyczna redakcja polskiej Telewizji Polskiej (TVP) – Slava TV (slawa.tv).
Portal uruchomiono w marcu 2025 roku jako blok programowy (później jako kanał) na Biełsacie. Jest finansowany przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych RP i należy do struktur TVP (Ośrodek Mediów dla Zagranicy / International Media Centre). Treści publikowane są w języku ukraińskim.
Misją portalu jest informowanie Ukraińców o Polsce, relacjach polsko-ukraińskich i polityce europejskiej oraz wspieranie współpracy strategicznej, zwłaszcza w kontekście wojny z Rosją.
W rzeczywistości Slava TV pełni funkcję polskiego instrumentu miękkiej siły – wyjaśnia ukraińskim odbiorcom bolączki historyczne z polskiej perspektywy, używając ich własnego języka.
Portal konsekwentnie stosuje ukraiński termin „Волинська трагедія” (Wołyńska tragedia) – standardowe, łagodniejsze określenie w ukraińskiej historiografii i mediach (w przeciwieństwie do polskiego „rzeź wołyńska” czy „ludobójstwo”). Nie używa twardego terminu „ludobójstwo” jako własnego głosu, ale rzetelnie przytacza polskie stanowisko.
Opis działań OUN i UPA w kontekście Wołynia jest faktograficzny i neutralny, bez elementów gloryfikacji:
- – oddziały OUN-UPA dokonały masowych zabójstw polskiej ludności cywilnej,
- – seria ataków na polskie wsie na Wołyniu,
- – akcja antypolska mająca na celu fizyczne zniszczenie polskiej ludności cywilnej.
Nie pojawiają się tu określenia typu „bohaterowie” czy „walczyli o niepodległość” w artykułach dotyczących 1943 roku. UPA przedstawiana jest jako strona, która przeprowadziła ataki i masowe zabójstwa Polaków.
Na portalu można przeczytać m.in.:
– „Nie da się budować prawdziwego partnerstwa, prosząc o uciszanie swojego bólu”.
– W artykułach o historykach portal relacjonuje polskie stanowisko mówiące o „ludobójstwie”, ukraińskie – o „Wołyńskiej tragedii”, a także relacjonuje apele o dialog historyków.
– Teksty dotyczące rezolucji Sejmu, Narodowego Dnia Pamięci 11 lipca czy apeli o ekshumacje przedstawiane są faktograficznie, bez zaprzeczania polskim ofiarom.
Slava TV jest nastawiony dialogowo. Nie zaprzecza polskim ofiarom ani skali zbrodni UPA. Nie gloryfikuje OUN-UPA w kontekście Wołynia. Podkreśla polski ból i polską politykę historyczną (tzw. „sakralizację Wołynia” w polskiej świadomości). Jednocześnie pokazuje, że jest to trudna, ale nie blokująca sprawa – wzywa do ekshumacji, wspólnej pracy historyków i pojednania ponad przeszłością, ponieważ ważniejszy jest sojusz przeciwko Rosji.
Portał nie relatywizuje winy UPA wobec Polaków. Ukraińskie media często czynią to poprzez symetryzację lub szerszą kontekstualizację.
Slava TV pozostaje obecnie jednym z nielicznych ukraińskojęzycznych źródeł, które w sposób faktograficzny i bez relatywizacji przedstawiają skalę zbrodni popełnionych przez oddziały OUN-UPA na polskiej ludności cywilnej. W obliczu trwającej debaty wokół nazewnictwa ukraińskich jednostek wojskowych takie podejście może stanowić ważny krok w kierunku większego wzajemnego zrozumienia między Polską a Ukrainą.
Eugeniusz Bilonozko

