Czarnek albo skręt na prawo od prawicy
Podczas konwencji Prawa i Sprawiedliwości w krakowskiej hali Sokół prezes Jarosław Kaczyński ogłosił, że kandydatem partii na premiera w wyborach parlamentarnych w 2027 roku zostanie Przemysław Czarnek. Jak relacjonuje TVN24, wybór padł na byłego ministra edukacji i nauki, wiceprezesa PiS i profesora Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. „Jestem głęboko przekonany, że takim człowiekiem w tym momencie jest profesor Przemysław Czarnek” – stwierdził Kaczyński.
Przemysław Czarnek, urodzony w 1977 roku, to prawnik, były wojewoda lubelski (2015–2019) i szef resortu edukacji w rządach Mateusza Morawieckiego (2020–2023). Jego nominacja jest interpretowana jako zwycięstwo twardego skrzydła partii, tzw. „maślarzy”, nad bardziej umiarkowanymi „harcerzami”. Według Wyborczej.pl i Polityki (7–8.03.2026) ma to skonsolidować elektorat konserwatywny i odzyskać głosy utracone na rzecz Konfederacji oraz ugrupowania Grzegorza Brauna. W przemówieniu Czarnek przyjął konfrontacyjny ton: zaadresował Donalda Tuska jako „pusty łeb”, skrytykował politykę rządu i środowiska LGBT, deklarując walkę o „Polskę normalną, prawdziwą”. Odniósł się też do Ukrainy: „Będziemy dalej pomagać Ukrainie, aby Ruski nie wjechał do Polski, ale żądamy szacunku od pana Zełenskiego, od władz Ukrainy. Będziemy pomagać, jeśli będziemy mieć partnera, a nie bezczelność” – cytują wPolityce.pl i DoRzeczy . Podkreślił rolę PiS w wsparciu dla Kijowa i problem z blokadą ekshumacji ofiar na Wołyniu.
Reakcje w Polsce są głęboko podzielone, co pokazuje polaryzację sceny politycznej. Politycy koalicji rządzącej krytykują wybór ostro. Wicepremier Krzysztof Gawkowski (Lewica) ocenił, że PiS „chce cofnąć Polskę o 100 lat, żeby tylko zabrać trochę głosów obu Konfederacjom” (WNP.pl). Szef MSZ Radosław Sikorski ironicznie stwierdził, że Czarnek jest „bardzo dobrym kandydatem na premiera bliskiego mi Afganistanu. Tam jego koncepcje, na przykład w dziedzinie edukacji, już są realizowane”. Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz (Polska 2050) nawiązała do przeszłości ministra edukacji, sugerując, że „takiemu maszyniście odjedzie tylko peron”. Z kolei Sławomir Mentzen z Konfederacji zadał Czarnkowi dziewięć pytań programowych (m.in. o aborcję, podatki, Unię Europejską), na co kandydat PiS odpowiedział zaproszeniem do dyskusji o „rządzie prawicy” . W PiS panuje entuzjazm – posłowie mówią o „historii” i jedności, że to kandydat „normalnej Polski”, znośny dla toruńskich mediów Rydzyka i trudny do odrzucenia przez frakcję Morawieckiego.
Z ukraińskiej perspektywy nominacja budzi poważne obawy i jest odbierana jako sygnał potencjalnego ochłodzenia relacji. Ukraińskie media podkreślają przeszłość polityka. „Przemysław Czarnek jest jednym z najbardziej antyukraińskich polityków PiS. Znany był z antyukraińskich wypowiedzi zarówno za czasów sprawowania funkcji szefa MEN, jak i, przede wszystkim, gdy był wcześniej wojewodą lubelskim” – komentuje portal Ukraińska Prawda (cyt. za Wprost.pl,). Serwis karpaty.net.ua i Europejska Prawda dodają, że jest „jednym z najaktywniejszych krytyków Ukrainy w PiS”, a jego słowa o „bezczelności” Zełenskiego i blokadzie ekshumacji na Wołyniu wywołują burzę.
Ukraińscy analitycy i eksperci ds. stosunków polsko-ukraińskich (m.in. komentarze w Suspilne i Europejska Prawda, cytowane w polskich mediach) wskazują, że ewentualne rządy Czarnka mogą oznaczać powrót do twardej polityki historycznej – nacisku na ekshumacje ofiar Wołynia i krytyki ukraińskiego nacjonalizmu. Jednocześnie deklaracje kontynuacji pomocy militarnej są zauważane, ale mocno warunkowane „szacunkiem”. „To sygnał, że w Warszawie może wrócić podejście transakcyjne do Kijowa, gdzie pomoc jest wymienna za ustępstwa historyczne. W czasie wojny z Rosją taka retoryka komplikuje strategiczne partnerstwo” – taki ton przewija się w ukraińskich komentarzach. Rosyjska propaganda (jak relacjonuje Wyborcza.pl) już wykorzystuje słowa Czarnka z satysfakcją, co dodatkowo pogłębia napięcie.
Nominacja Czarnka niesie liczne niuanse i implikacje. Z jednej strony to strategiczny ruch Kaczyńskiego – mobilizuje twardy elektorat, daje wyrazistą alternatywę dla rządu Tuska i otwiera drzwi do ewentualnej koalicji z Konfederacją (o czym otwarcie dyskutuje Mentzen). Z drugiej – politolodzy (prof. Tomasz Słomka w WP.pl czy prof. Waldemar Wojtasik w Onet) ostrzegają przed ryzykiem: alienacją centrum, wzmocnieniem polaryzacji i utratą umiarkowanych wyborców. Kontrowersje z przeszłości Czarnka (reformy edukacji, „afera Willa Plus”, wypowiedzi o LGBT) mogą wrócić ze zdwojoną siłą. Dodatkowe wątki to majątek kandydata (15 tys. zł na koncie, kredyt we frankach – Business Insider) czy ironia z fotowoltaiką na dachu (ujawniona przez europoseła PSL Hetmana w TVN24), co kontrastuje z jego krytyką OZE.
W szerszym kontekście decyzja pokazuje ewolucję PiS w stronę radykalnej prawicy przed wyborami 2027. Kampania zapowiada się jako wyjątkowo ostra, z podziałem na „normalną Polskę” kontra „cofanie do średniowiecza”. Dla relacji z Ukrainą – kluczowego sojusznika w kontekście wojny – może oznaczać trudniejsze negocjacje historyczne przy jednoczesnym utrzymaniu wsparcia militarnego. Jeśli PiS wygra, Czarnek jako „maszynista” (jego własne słowa) będzie musiał pogodzić twardy elektorat z realiami UE i NATO. Jeśli przegra – nominacja może zostać uznana za przejściową, wzmacniającą tylko frakcje wewnątrz partii. Całość pokazuje, jak jedna decyzja Kaczyńskiego determinuje nie tylko polską politykę wewnętrzną, ale też wymiar międzynarodowy, w tym polsko-ukraiński dialog w cieniu rosyjskiej agresji.
CK

