Hamulce ukraińskiego członkostwa w UE – Wołyń i zboże

Były wiceminister spraw zagranicznych, a obecnie poseł PiS Szymon Szynkowski vel Sęk w wywiadzie dla portalu Zahidfront wymienił czynności konieczne do spełnienia przez Ukrainy żeby Polska zgodziła się na przystąpienia do EU, jednoczenie on podkreśliłeś, że pozostaje zdecydowanym zwolennikiem przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. Podkreśla, że prezydent Andrzej Duda jako pierwszy europejski przywódca już 26 lutego 2022 r. otwarcie poparł członkostwo Ukrainy w UE, a Polska mocno lobbowała za przyznaniem statusu kandydata.

Jednocześnie akcentuje, że proces musi przebiegać zgodnie z kryteriami kopenhaskimi i z poszanowaniem polskich interesów narodowych. Wskazuje na dwie szczególnie wrażliwe sfery: rolnictwo i kwestie historyczne (zwłaszcza Wołyń).

Kwestie historyczne Szynkowski vel Sęk domaga się znaczącego postępu w sprawie ekshumacji i badań miejsc zbrodni. Obecne pojedyncze zgody uważa za niewystarczające – oczekuje systemowych, szeroko zakrojonych działań. Brak rozwiązania problemu pamięci historycznej w duchu wzajemnego zrozumienia i zaufania może poważnie utrudnić lub wręcz zablokować drogę Ukrainy do UE. Wprost stwierdza: „pokajanie się za ludobójstwo na Wołyniu, uznanie tego faktu oraz masowe prace ekshumacyjne” – to wszystko, czego Polska oczekuje jako wyrazu politycznej wdzięczności i dojrzałości.

Rolnictwo. Podkreśla, że Ukraina ma olbrzymi sektor rolny, co rodzi obawy przed destabilizacją rynku UE – Polska sama przechodziła podobny proces akcesyjny i musiała spełnić bardzo surowe wymogi. Polscy rolnicy boją się nieuczciwej konkurencji, dlatego konieczne są długie okresy przejściowe, ograniczenia dopłat bezpośrednich, kwoty, mechanizmy ochronne itp. – dokładnie tak, jak było w przypadku Polski (7-letni okres przejściowy na rynku pracy, stopniowe wchodzenie do dopłat rolnych). Nie chodzi o blokowanie Ukrainy, lecz o ochronę istniejącego rynku wewnętrznego UE.

Nie wierzy w „przyspieszoną” procedurę omijającą standardowe kryteria i negocjacje – brak jednomyślności wśród 27 państw to twarda bariera. Możliwe są za to rozwiązania przejściowe (jak w przypadku Polski, Chorwacji czy Bułgarii/Rumunii) – częściowe dopłaty, ograniczenia swobody przepływu towarów i usług, długie okresy wdrożeniowe. Odrzuca pomysł „członkowstwa na jedną nogę” – opowiada się za pełnym członkostwem, ale realnie przygotowanym.

Trójmorze. Ukraina jest naturalnym partnerem, ale format Trójmorza jest zarezerwowany dla członków UE. Asocjacja to już duży krok naprzód, ale pełne członkostwo możliwe dopiero po akcesji do Unii.

Wyjaśnia rosnący sceptycyzm wobec UE zmianą modelu finansowego: z hojnych dotacji przeszliśmy na system pożyczek (KPO), które można blokować z powodów politycznych, a duża część wydatków musi być realizowana w ramach UE. To – jego zdaniem – wina samych instytucji europejskich.

PiS pozostaje partią pluralistyczna („szeroki namiot”), co pozwala docierać do różnych grup wyborców. W sprawach strategicznych (bezpieczeństwo, sojusz transatlantycki, silna armia, interes narodowy) linia jest jednolita.

USA pozostają najważniejszym sojusznikiem niezależnie od tego, czy rządzą republikanie, czy demokraci. Współpraca z administracją Bidena była bardzo dobra. Transatlantycka oś bezpieczeństwa ma priorytet, ale nie wyklucza dobrych relacji w Europie.

Ukraina powinna wejść do UE – ale musi wykazać większą wrażliwość w dwóch kluczowych obszarach:

  1. rzeczywisty postęp w rozliczeniu zbrodni wołyńskiej i ekshumacjach,
  2. akceptacja długich, realnych okresów przejściowych w rolnictwie.

Bez tych kroków droga będzie znacznie trudniejsza – nie z powodu złej woli Polski, lecz z powodu obiektywnych wymogów procedury akcesyjnej i interesów polskich rolników oraz pamięci historycznej narodu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *